PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Albo SEKS albo EMOCJE

Miłość, ale bez seksu. Seks, ale bez miłości. Dlaczego u niektórych nie można połączyć jednego z drugim? Jakie mechanizmy psychologiczne stoją za tym, że ktoś nie chce seksu z osobą, z którą zaangażował się emocjonalnie, choć zwykle z łatwością angażuje się w seks z tymi, których nie kocha?
albo seks albo emocje

W książce Kobiety, seks i uzależnienie (Women, Sex, and Addiction), Charlotte D. Kasl, Ph.D., pisze:

W ZDROWYCH związkach, jakość pożycia seksualnego zazwyczaj WZRASTA z upływem czasu i w miarę wspólnie dzielonych doświadczeń. Z drugiej strony, seks nacechowany uzależnieniem zanika wraz z rosnącą znajomością partnera, gdyż w stałym, bezpiecznym związku nie tylko przestaje on być ucieczką od pogrzebanych wspomnień i uczuć, ale wręcz zaczyna je przywoływać.

  • Czyli dopóki walczysz, starasz się o drugą osobę, o bliskość z nią („dorosłym” odpowiednikiem tej bliskości jest seks), to odtwarzasz pierwotny wzór relacji tzn. ubiegania się o uwagę i zaangażowanie figury przywiązania (np. rodzica czy opiekuna).

  • Jeśli już to osiągasz, to przestajesz czuć się dobrze, bo wychodzisz ze schematu znanej Ci gry. Skoro masz już bliskość i seks to teraz możesz je tylko stracić. Nie ma innego pułapu, do którego możesz dążyć. Nigdy takiego cudownego bezwarunkowego bezpieczeństwa nie zaznałeś/aś (w zupełnie pierwszych relacjach).
  • Twoim sensem jest dążyć i nigdy nie osiągać. Tylko tak jest dobrze.
  • Bezpieczeństwo i spokój są czymś niepokojącym, więc kochasz, ale seksu nie chcesz. No albo chcesz seksu, ale oczywiście bez uczuć.

Robert Tulo Waśkiewicz (2007) wyjaśnia to lękiem przed seksualną i/lub emocjonalną bliskością. Jest to według niego obrona ofiar przed pamięcią (faktograficzną i/lub emocjonalną) zaznanych w dzieciństwie zaniedbań i krzywd. Próba uniknięcia przywoływania wspomnień, izolowanie ich od świadomości. To nie muszą być jakieś ogromne zaniedbania czy hardkory, które miał na myśli Waśkiewicz. To może być zwykłe ignorowanie, bo dla naszych pierwszych obiektów przywiązania (najczęściej rodziców) były ważniejsze sprawy do zrobienia niż totalna uwaga skierowana na nas.

Osoby, u których „urazy” tkwią gdzieś głęboko, poszukują w życiu dorosłym bezpiecznego partnera, czyli „kochającego rodzica”. Snują nierealistyczne oczekiwania względem partnera. Żona (wcześniej matka), mąż (ojciec) mają pomóc w staraniu się o to, czego nie otrzymaliśmy w dzieciństwie lub zapobiegać temu, co się wtedy wydarzyło. Ale nawet, gdyby szczerze i z całego serca chcieli podjąć się takiego zadania się, czy są w stanie? „Ten koszyk nie ma dna…”

 

Staram się nie grzebać w przeszłości, zwłaszcza w gabinecie (lubię konkretne tu i teraz), ale jeśli chodzi o związki wszystko ma tam (w przeszłości) swoje podstawy. Tak jak dzieci wyrabiają sobie wewnętrzną reprezentację przedmiotu, np. to jest łyżka (tak i tak wygląda, wkłada się ją do buzi, itp.), tak też uwewnętrzniamy sobie wzór relacji, a że nie zawsze są to relacje „bezpieczne”, przewidywalne, to jako stare konie nadal mamy swoje związkowe straszki i dygoty.

 

Boimy się dać wolność, boimy się zaufać, dopatrujemy się zdrady, nie chcemy pokazać, że nam zależy, albo całkiem uciekamy od zaangażowania, i co niektórym się w głowie nie mieści, czasem też od seksu ;)

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
MalinowaTv na YouTube