PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Spadek ceny seksu na rynku relacji damsko-męskich

To, czego jest w nadmiarze, szybko traci na wartości.

„Analiza demograficzna przeprowadzona w 117 krajach pokazała, iż w populacjach, gdzie więcej jest mężczyzn niż kobiet, panowie muszą się starać o partnerkę, częściej zawierają związki małżeńskie, a poza małżeństwem rodzi się mniej dzieci. Natomiast w populacjach, gdzie więcej jest kobiet, panie częściej i łatwiej godzą się na seks. Taką tezę potwierdzają też dane zebrane wśród amerykańskich studentów – w kampusach, gdzie dominują panie, szanse na randkę, stały związek czy choćby utrzymanie kontaktu po seksie są znacznie mniejsze niż w środowisku zdominowanym przez panów” (Olga Walendziak – Wyborcza).

Tam, gdzie panie rozglądają się za partnerem – na uczelni, w klubie, teatrze – mężczyzn bywa stosunkowo mało. Są więc bardziej pożądani, zaczynają dyktować warunki. Dlatego też współczesne kobiety „chodzą do łóżka częściej i szybciej, niż miałyby na to ochotę, wykonują niesprawiające im przyjemności praktyki seksualne i częściej akceptują odtwarzanie scen z filmów porno” (O.W.).

Kobiety zarabiają coraz lepiej, są wykształcone, bardziej niezależne, a mimo to ich ekonomiczne zasoby tracą na wartości w konfrontacji z mężczyzną, który potencjalnie może zaspokoić ich potrzeby. Panie zrobią wiele (nawet wbrew sobie, swoim zasadom czy wartościom) w zamian za czułość, ciepło, uwagę, dotyk, perspektywę związku, na który i tak nie mają szans, ponieważ w oczach mężczyzny taka partnerka staje się „zbyt problematyczna”. A jeśli upiera się przy swoim i nie godzi na wszystkie warunki (np. tzw. niezobowiązujący seks), to stosunkowo łatwo można zmienić ją na inną.

Panie i Panowie, dlaczego wchodzimy w taki układ?

Za dużo kobiet, za mało facetów. Zbyt proste.

Panowie. Potraficie doskonale wykorzystać to w sposób całkiem naturalny – ten, kto ma „przewagę”, korzysta z niej. To takie logiczne. Prawie zawsze można z tego rozgrzeszyć.

Panie. Na ile silnie zakorzenione są nasze wartości i wzorce, skoro tak łatwo potrafimy je nagiąć i (przychodzi mi do głowy brzydkie słowo) „wyżebrać” zaspokojenie naszych pragnień w tak mało zadowalającym ułamku?

Od razu zaznaczam, że  moim celem w tym momencie nie jest generalizowanie, a przejaskrawienie, dlatego też wszyscy pod tą kreską jesteśmy źli: oni wykorzystujący, a one naiwnie dające się wykorzystać.

A może powinniśmy postrzegać takie zachowania pozytywnie jako przejaw naszej elastyczności i spontaniczności, czy jednak negatywnie jako niezbyt zdrowy sposób przywiązywania się, konieczność pracy nad poczuciem własnej wartości i nad umiejętnością cenienia siebie?

Życie od zawsze opierało się i prawdopodobnie będzie opierało na wymianie „dóbr i usług”, ale czy ta akurat transakcja jest okey? I kto tu przepłaca?

PS Życzę Paniom (oraz ich przeszłym, teraźniejszym i przyszłym Mężczyznom) podniesienia stawek i… rozbicia banku ;)

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
MalinowaTv na YouTube