PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Święta czy ladacznica? O wypartej seksualności kobiet przeżywanej w ukryciu

Seks musi być osnuty nutką nieśmiałości. Jest powszechny i łatwo dostępny. Gdyby jeszcze został odarty z wewnętrznej wstydliwości intymnych przeżyć, połączonych z obezwładniającymi nas uczuciami, zostałaby chyba tylko kolorowa kartka z Playboya albo coś równie mało fascynującego.

Z drugiej strony rozmowy o seksie są bardzo przyjemne. Może nie wszystkim wszystko, ale chętnie opowiadamy, co lubimy. No chyba, że ja i otaczający mnie ludzie, stanowimy grupę mało reprezentatywną. Chociaż nie wydaje mi się.

Dziś żyjemy bez tabu. Ale pomyślcie, co było kiedyś. Tak jak wyobrażam sobie siebie w różnych minionych epokach – a w szczególności w Romantyzmie,  gdzie prawie każdy zawód miłosny kończył się samobójstwem (musiałabym pożegnać się z życiem co najmniej kilka razy) – tak w głowie mi się nie mieści, jak żyło się w Średniowieczu. Albo raczej jak się płonęło. Na stosie.

Cóż to były za ponure i groźne czasy, skoro jedynym sprawnym, wrażliwym i dającym satysfakcję kochankiem mógł być Szatan (W. Eichelberger).

Wyklęta i wyparta seksualność kobiety przeżywana w ukryciu

Nie mówiąc o opisywaniu swoich przeżyć. Istniał tylko język pogardy, grzechu, lęku i winy. Szatan jedyny sprawca i zarazem adresat kobiecego orgazmu. Mam wrażenie, że „dawne czasy” wdrukowały się w nas tak głęboko, że do dziś płacimy za to cenę. Tak często w rozmowach z kobietami czuję zapach Średniowiecza. „Zapach dymu”.

Przyjemność przeżywana w półśnie, w stanach rozkojarzenia, kiedy to nie tylko mamy utrudnione kontrolowanie własnych potrzeb, ale nawet nie zdajemy sobie z nich sprawy. 

Święta czy ladacznica, obie mają ten sam problem – „straciły” swoje ciało, zablokowały się na życie „w pełni”. Chyba sama nie zdaję sobie sprawy, ile kobiet (nawet tych, które wydawałoby się uprawiają seks legalnie, np. w małżeństwie) ma poczucie grzechu, bycia „brudną” i czuje się nieswojo podczas seksu. A podobno dzisiejsze czasy erotyzują nas. Jak widać, nie wszyscy jesteśmy podatni.

Ostatecznie, kiedy widzę „soczystą” kobietkę tętniącą witalnością i kochającą seks (oczywiście nie mylić z histrioniczką, która zbyt chętnie wskakuje do łóżka), cieszę się że żyję w XXI wieku, gdzie jedyny stos, z jakim mamy (niestety) do czynienia to stos papierów rozwodowych. Przykre, ale odwracalne. Nie to co popiół.


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
MalinowaTv na YouTube