PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Nie da się ukryć tego, co myślisz o sobie

Wielu z nas zdążyło już zauważyć, jak duży wpływ na nasze życie ma to, co sami o sobie myślimy. Nawet jeśli wyobrażenia na swój temat odbiegają od rzeczywistości, otoczenie przyjmuje je jako prawdziwe.
poczucie wartości

Zwłaszcza te negatywne myśli na swój temat można chcieć zmienić. I wielu podejmuje takie próby. Sposoby bywają różne.

Niektórzy twierdzą, że „wystarczy uwierzyć”. Słyszymy przecież dookoła – „uwierzysz, a na pewno to dostaniesz”, „uwierz, że Ci się uda”. Tak, uwierz. W końcu przecież „wiara góry przenosi”. Tylko, że wiara, podobnie jak parę innych rzeczy na tym świecie, nie jest zależna od woli.

Ten rodzaj wiary kształtuje się w nas od pierwszych chwil życia aż do dziś. Składa się na nią głównie nasz obraz siebie. Ani innych ludzi, ani tym bardziej siebie nie jesteśmy w stanie przekonać do niej. Przemawianie sobie do rozumu w stylu „wiem, że na to zasługuję” lub „wiem, że mi się należy” nie działa. A przynajmniej nie działa tak, jak doświadczenie. Pisałam o tym ostatnio.

Jeszcze inna sprawa, że w różnym stopniu jesteśmy tego świadomi. Jedni zdają sobie sprawę, że ich „głowa” nie dopuszcza zbyt dużych sukcesów, inni zupełnie nie wiedzą, czemu ciągle im nie wychodzi.

 

Zobacz też: „Wystarczy, że uwierzysz” oraz Zmieniając przekonania, zmieniasz swoją rzeczywistość

 

Przegrywamy, bo chcemy być spójni z (mało pozytywnym) obrazem siebie

Obiektywnie sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej, niż się zainteresowanemu wydaje. Załóżmy, że spotykamy osobę inteligentną, atrakcyjną, miłą. Jeśli nieustannie będzie swoim zachowaniem przejawiała, że czuje się brzydka, głupia i nieprzyjemna, to w końcu my też w to uwierzymy.

Dobrze obrazują to relacje damsko-męskie. Dla przykładu – kobieta, która chce zakochać się i wejść w trwały związek, straciła już nadzieję na spotkanie „miłości życia”. Przyczyn „braku wiary” może być wiele. Jedną z nich (tylko jedną, ale podstawową) jest zwykle nieuświadomione poczucie, że nie zasługuje na miłość, zainteresowanie, uwagę mężczyzny. Ze wszystkich sił próbuje i stale coś nie wychodzi. W gabinecie psychologa mówi:

Umiem go zainteresować sobą, ale na dłuższą metę nie można przecież udawać, poza tym jego zauroczenie pewnie szybko minie.

Jest przekonana, że umie stworzyć wrażenie, „oszukać” mężczyznę, że jest miła, ładna, wartościowa, ale nie wierzy, że taka właśnie jest. Dobrze – powiemy – to jej problem, niech pracuje z psychologiem nad budowaniem poczucia własnej wartości.

Ale dlaczego w takim razie wszyscy dookoła niej dają się nabrać, że jest kiepska, skoro nie jest? Wiemy, że dziewczyna ta nie ocenia się adekwatnie, ale przecież to, co myśli o sobie, to jej wewnętrzna sprawa. A co z mężczyznami? Nie znają przecież jej zalęknionych myśli, mają swój rozum. Czemu nie chcą wiązać się z taką ładną, interesującą kobietą?

To, co myślimy o sobie „przecieka” na zewnątrz

Może nie jest to wypisane na czole, ale każdy „czuje”, jak traktujemy siebie, na co pozwalamy, co nas irytuje, w których momentach marszczymy brwi. Widać to w naszych oczach, gestach, sygnałach emocjonalnych, a nawet sposobie poruszania się. Informujemy innych jak mają nas traktować, poprzez to, w jaki sposób sami traktujemy siebie. Jest to przekaz nieświadomy i zachodzi automatycznie.

Samospełniająca się przepowiednia – pewnie słyszeliście o niej wielokrotnie. Zachowujemy się i postępujemy zgodnie z własnym wyobrażeniem o sobie. Jeśli nie zmienimy wyobrażenia to pozostaje nam kręcić się w kółko. A żeby zmienić myślenie o sobie, trzeba wykonać pewną pracę. Na pewno nie wystarczy tylko uwierzyć.

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl