PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Najgorsza ze zdrad, zdradzić siebie

Zepchnięte pasje, zainteresowania, potrzeby. I pilnowanie siebie, żeby trzymać się planu. A potem niezadowolenie, złość lub przygnębienie. Może już czas na zmiany. Czas przestać tłumić.

pomóc sobie Niby atrakcyjnie jest być „porządną” dziewczyną, ale z drugiej strony nie potrafimy przejść beznamiętnie obok nieporządnej. Nie jest nam obojętna. Jakaś „naiwna bidula” wybiera seks na boku, a nam „porządnym” jednak to przeszkadza. Bulwersuje nas, pytamy „jak ona tak może”?!

Komuś wyrwałoby się – co, zazdrościsz?
I jest coś na rzeczy…

Cień. Wspominałam o nim ostatnio. To pojęcie stworzone przez Junga. Oznacza obszar psychiki, w którym znajdują się wyparte przeżycia i cechy uznane z perspektywy ego za niewłaściwe lub niekonwencjonalne. Ciemne, ukryte, nieużywane miejsce w nas, w które wrzucone zostały te potrzeby, zachowania, które godzą w powszechną umowę o bezpieczeństwie i przyzwoitości. Te rzeczy zostają w nas, ale nie mamy z nimi świadomego kontaktu. Mimo to dają o sobie znać.

Dwa przykłady wychodzenia z cienia

1. Zepchnięte pasje, zainteresowania

Uczucia niezadowolenia albo złości doświadczamy często, gdy jest w nas jakaś naturalna potrzeba, niezrealizowane pragnienie. Na przykład któraś z nas lubi szydełkować serwetki, ale całe życie słyszała, że trzeba mieć „porządny” zawód i zarabiać „porządnie”, a nie bawić się w robótki. No tak, myśli sobie, racja – chcę robić coś ambitnego, konkretnego. Te, które nie pokończyły szkół, mogą sobie dziergać albo salony otwierać i paznokcie robić. Ja będę mieć konkretny poważny zawód.

A potem jej koleżanka, która rozkręciła się w szydełkowaniu i której praca została doceniona, a serwetki pożądane (bo ręczna robota), pojawia się nagle w telewizji śniadaniowej i opowiada, jak to wspaniale rozwija się jej firma i że cudownie jest łączyć pracę z pasją. Grrr…

Nasza bohaterka z „porządnym” zawodem i pasją zepchniętą do cienia widząc to wszystko, zaczyna być zła, wściekła albo przygnębiona. Czuje się zdradzona – co gorsza… przez samą siebie.

2. Seksualność i pragnienia

Inną zdradę przytoczę za psychoterapeutką Katarzyną Miller (Kup kochance męża kwiaty):

(…) Seks jako dziedzina życia mocno stabuizowana obecny jest w cieniu obowiązkowo. Dziewczynkom, które mają ochotę na całowanie się, rodzice zakazują randek: „Bo potem wrócisz z brzuchem”. To oni sami opętani są przez wyzierające z cienia, zepchnięte, niespełnione nigdy potrzeby.

Porządne żony mają w cieniu dziwkę. Napracowały się, żeby nie pozwolić jej stamtąd wyjść i nie musieć przyznawać przed sobą, że mają „takie” pragnienia. Kiedy więc jej własny chłop (bo za takiego go uznaje) pozwala sobie na seks z kimś, kogo ona uważa za dziwkę, jest podwójnie zdradzona.

Wreszcie nieporządna

Co chwilę słyszę, że jakaś „dojrzała” kobieta zaczęła realizować się po latach. Bo życie podobno zaczyna się po 30-tce, po 40-tce, po 50-tce…. Spokojnie akceptując ten punkt widzenia, zgadzając się z nim, tracę 30, 40 albo 50 lat. Oznacza to, że jeszcze nie mogę pozwolić sobie na życie. Na razie muszę podjąć „porządną” pracę, wchodzić w „porządne” związki, przejść „najporządniejsze” drogi. Na razie muszę zdradzać siebie na okrągło, żeby za krótszą (oby) albo dłuższą chwilę zacząć wreszcie wywlekać „z cienia”, to czego naprawdę chcę, jaka naprawdę jestem. Nieporządna.

Naprawdę muszę?

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
MalinowaTv na YouTube