PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Przyciągamy się

Dziś będzie nieprofesjonalnie o podświadomości. Bez powoływania się na Freuda i innych psychoanalityków.

Pamiętam, że przeglądając wszystkie obrazy Vincenta van Gogha najbardziej spodobał mi się ten z krukami. Intensywny. Lubię mocne, wyraźne kolory. Lubię konkret. To takie uczucie, które wywołuje dziwne drżenie w środku, zachwyt. Jakiś czas później dowiedziałam się, że to ostatni obraz van Gogha, namalowany kilka godzin przed śmiercią, przed popełnieniem samobójstwa (prawdopodobnie, bo nie wiem, czy okoliczności śmierci zostały ostatecznie ustalone).

W liście do brata pisze: „Nie kończące się pole zboża pod burzliwym niebem […] wyraża smutek i krańcową samotność”. Ale też „zdrową i umacniającą duchowo siłę, którą widzę w wiejskim krajobrazie”. przyciągamy się

Zastanawia mnie jak to jest, że niektórych z nas fascynują podobne przedmioty, podobne utwory, dźwięki, obrazy, zdjęcia. Osoby o zbliżonej wrażliwości, podobnym nastroju czy usposobieniu przyciągają się i lepiej rozumieją. Nawet jeśli pod innymi względami bywają bardzo różne.

Niepokojące jest, że w ten sam sposób przyciągają siebie wzajemnie mężczyzna i kobieta. Jeśli spotykasz nową osobę, zachwycasz się nią i myślisz: „jaka fajna, poukładana, dojrzała”, to powinieneś/powinnaś wiedzieć, że skoro ta osoba z jakiegoś powodu zwróciła Twoją uwagę, spodobała Ci się, musi być na podobnym etapie, co Ty, więc z pewnością nie jest bardziej niż Ty „poukładana, dojrzała” i gotowa na związek. Nie bez powodu do znudzenia słyszymy, czytamy słowa mędrców, filozofów, psychologów – zacznij od siebie. Jeśli jesteś całkiem fajną osobą, spotkasz całkiem fajne osoby. Jeżeli trafiasz na osoby, które nie są gotowe na cokolwiek, to najczęściej oznacza, że Ty też nie jesteś. Podobieństwa przyciągają się. Różnice mniej. Chociaż czasem mamy złudzenie, że jest odwrotnie.

Wracając do van Gogha – dał mi do myślenia. Dlaczego zachwycił mnie akurat ten obraz? Przecież jestem podobno pozytywna, radosna jak skowronek, kolorowa co najmniej jak tęcza. Na poziomie świadomym („na zewnątrz”) tak, ale „podświadomość” wyłazi i wybiera… obrazy samobójców ;)

PS Nie, nie zamierzam popełniać. Umrzeć zawsze można, a żyć to prawdopodobnie pierwszy i ostatni raz, więc… ;)

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl