PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Zanim zaczniesz wygrywać w miłości

Każdy z nas, kiedy wchodził w świat relacji damsko-męskich, świat związków, stosunków uczuciowych, był nieświadomym graczem. Bo każda relacja jest rodzajem gry, której zasad jeszcze wtedy nie odkryliśmy. Ich poznanie przychodzi z czasem, z doświadczeniem. Nie bardzo da się to przeskoczyć.

1. Najbardziej irytuje mnie sam start

Społeczeństwo mówi nam jak powinna wyglądać miłość, ukrywając to, jaka ona naprawdę jest. Pierwsza kłoda pod nogi.

Dobrze otaczać się osobami (najlepiej mającymi w naszym postrzeganiu rangę mentora), które powiedzą nam jak jest naprawdę. Rzadko takie spotykamy. Jesteśmy więc zdani na przekazy kultury i biochemię własnego organizmu. I weź się o takie kłody nie przewróć.

2. Co jest lepsze dla 17-letniej dziewczyny – wejść w związek z rówieśnikiem (albo chłopakiem w podobnym wieku) czy z 27-latkiem?

Zapytałam Was o to kiedyś na Facebooku. Zdania były podzielone, ale częściej skłanialiście się ku rówieśnikowi, bo „czego 27-latek może chcieć od nastolatki”?

Rozstrzygnijmy to. Siedemnastolatka wchodząca w pierwsze związki jest niedoświadczona, naiwna, można by powiedzieć – ma niską inteligencję związkową. To naturalne. Niektóre starsze od niej kobiety też tak mają. To już mniej naturalne (choć ma swoje przyczyny).

Młoda może wtedy wejść w związek z rówieśnikiem, który jest w podobnym stopniu niedoświadczony albo z 27-latkiem (osobą dziesięć lat starszą od niej), który ma już wyższą inteligencję związkową (i nie chodzi tu o jakiś szczególny rodzaj inteligencji – po prostu wie, jak się w to gra).

3. Gdy dziewczyna wybiera chłopaka starszego (doświadczonego)

  • Spotykają się – niedoświadczona z doświadczonym. Ona nie zna pułapek i niebezpieczeństw. On zna. Jeśli nikt mu tej wiedzy nie przekazał, to przekazało ją życie. Dziesięć lat różnicy w tym wieku to dużo – ogrom doświadczeń albo chociażby obserwacji życia innych osób.
  • Młodej nikt nie przyuczył, więc… czekają ją przykre, bolesne doświadczenia. Nie takie, żeby z ich powodu umierać (choć niektóre umierają – zauważcie, że nastolatka doświadczająca zawodu miłosnego częściej targnie się na swoje życie, niż 30-latka, która zdążyła zrozumieć to i owo; niejedna dojrzała dziewczyna wręcz parsknie śmiechem na myśl, żeby traktować miłosne rozczarowanie aż tak śmiertelnie poważnie; cierpi, ale żeby sobie życie odbierać?).
  • To jak młoda dziewczyna wybrnie z pierwszych przykrych miłosnych doświadczeń też jest ważne. Psychoterapeuta M. Plzák posługując się metaforą gry, pisze: „(…) człowiek niedoświadczony i rozczarowany (czyli gracz pokonany) nie godzi się z faktem Gry fałszywej i na porażkę reaguje zintensyfikowaniem cnoty, co nierzadko już w drugiej rundzie eliminuje go z Gry. Po jednym przykrym doświadczeniu niektóre kobiety dożywają staropanieństwa, zamknąwszy się w swej cnocie jak w twierdzy”.
  • Skoro nie tak, to jak ma postępować? Optymalna strategia niedoświadczonej nastolatki – odkryć zasady gry i zacząć je jak najszybciej stosować. Konieczne – uznać „początkową przegraną za składową część doświadczenia osobistego” (M.P.), czyli że przegrana jest również zyskiem. „Niech jedynym powołaniem pierwszych miłości będzie tylko ćwiczenie” (M.P.).
  • I tu od razu pomyślałam o starszych dziewczynach albo nawet dojrzałych kobietach. Różnie to bywa, mamy za sobą miej lub więcej związków. Niektórzy od razu spotykają osobę, z którą chcą spędzić życie, inni stale poznają coraz to nowych partnerów/partnerki. Wiem, że biologia, że presja czasu, że oczekiwania itd., ale dobrze jest, gdy dojrzała kobieta podchodzi do kolejnych relacji właśnie z takim nastoletnim podejściem – „Niech jedynym powołaniem miłości będzie tylko ćwiczenie”. Każda relacja uczy. Twoja gotowość wzrasta. Aż w końcu realizuje się w tym „właściwym” związku. 

4. Ale wracając do nastolatki – przeciętnie inteligentna, wychowana w raczej „zdrowej” rodzinie zostaje wystawiona na działanie dwóch różnych sił (życiowych porad, wskazówek):

  • Wiara w cudowność „prawdziwej” miłości
  • Przestrzeganie przed bólem, jaki niesie każda miłość
  • Dojrzała osoba wie, że oba stwierdzenia są skrajne, mocno przesadzone, dlatego wchodzi w kolejne relacje. Nastolatka, która z tego wszystkiego jeszcze nie zdaje sobie sprawy, słysząc je, powinna się wystraszyć i wycofać, a jednak w to wchodzi. Dlaczego? 
  • Biochemia jej organizmu oraz punkt rozwojowy, w jakim się znajduje „podejmują decyzję” za nią. Dziewczyna wchodzi w relację. Przyjmuje grę. Tak jak jesteśmy niewolnikami wielu potrzeb, tak dla nastolatki potrzeba miłości staje się preferencyjna, znajduje się wyżej w hierarchii niż wiele innych potrzeb i zaczyna być motywem postępowania.
  • 27-letni mężczyzna jest w idealnej sytuacji. On nie musi być wspaniały i przepraszam, ale zazwyczaj nie jest. Po prostu taki sobie, w miarę OK. Wszystkie procesy pozaświadome nastolatki są jego sprzymierzeńcem. To wystarczy. Młoda pragnie mężczyzny i za chwilę odkryje, że to właśnie on nim jest :).
  • Kiedyś już przytaczałam z artykułu Marka Dziewieckiego (2008) słowa, które podaje on za A. de Saint-Exuperym: Nadchodzi dzień, kiedy w dziewczynie budzi się kobieta. Marzy, by wreszcie postawić komuś piątkę. Ta piątka leży na sercu. Wtedy właśnie zjawia się jakiś głupiec. Po raz pierwszy przenikliwe oczy mylą się i stroją przybysza w piękne piórka. Jeśli głupiec mówi wiersze, dziewczyna ma go za poetę. I oddaje serce, które jest zdziczałym sadem temu, kto lubi tylko strzyżone parki. I głupiec bierze księżniczkę w niewolę
  • Dwie drogi: Co mogłoby się stać?
    27-latek mając tego wszystkiego świadomość sam usuwa się na bok, a jej pozwala „dojrzeć” z rówieśnikami. A co się stanie?
    Nie wszyscy, ale większość 27-latków nie postąpi w ten sposób. On też ma swoje potrzeby (uczuciowe i erotyczne). Uwaga, cytuję za doświadczonym terapeutą: „Chce się przespać z młodą dziewczyną, a reszta go nie interesuje” (M. Plzák). Przystępuje do gry i ukrywa reguły. :)Po pierwszym kontakcie intymnych (a tym bardziej po kolejnych) wzrasta asymetria tego układu – on staje się chłodniejszy, ona oczekuje więcej kontaktu. On rozgląda się za innymi, gdy dla niej jest jedynym obiektem uczuć.

Niedoświadczona dziewczyna intuicyjnie wybiera doświadczonego chłopaka (choć wiemy już, że czeka ją duże rozczarowanie i miłosny zawód). Ale wybiera.

5. Gdy dziewczyna wybiera rówieśnika (niedoświadczonego)

  • Czy jest to wybór bezpieczniejszy i społecznie pożyteczniejszy? M. Plzák twierdzi, że nie :). Oboje mają niską inteligencję związkową. Jeśli ta relacja zakończy się szybkim ślubem, to jest ryzyko, że pozostanie ona taka na całe życie, a wiemy, że ta „baza” jest podatna na wpływy „graczy doświadczonych”. Krótko mówiąc, w każdym momencie ich życia może pojawić się osoba, która zawróci któremuś z nich w głowie i za którą pójdzie ona w przygodę.

6. Co powinna robić młoda dziewczyna, żeby za bardzo nie cierpieć, kiedy trafi na chłopaka doświadczonego, który jak się domyślamy wchodzi z nią w relację na krótki czas?

  • Nie wolno zabronić doświadczonym mężczyznom ich gry (wiecie, o co chodzi – on mówi to, co ona chce usłyszeć, rozkochuje ją w sobie, wchodzi w intymne relacje i porzuca). Dlaczego lepiej nie sprzeciwiać się temu? Im bardziej będziemy chcieli tego zabronić, tym bardziej jego strategia będzie stawała się wyrafinowana – znajdzie inne sposoby. Poza tym bez przesady – nie wpadajmy w pułapkę podejrzliwości – bo w końcu okaże się, że szczere wyznania też odrzucimy, traktując je jako oszustwo i kłamstwo.
  • Niezawodny M. Plzák po swojemu: Znam panny, które do sześćdziesięciu i więcej lat twardo stawały na piedestale cnoty i chlubiły się tym, że nigdy nie dały się nabrać. Ponadto przestraszone dziewczyny ulegają tylko wtedy, kiedy otrzymają przyrzeczenie małżeństwa, co im każdy doświadczony gracz chętnie przyrzeknie (i nie dotrzyma), albo ulegają dopiero w małżeństwie i w ten sposób wstępują w prawny związek dysponując tylko jednym doświadczeniem.
  • Jest sposób. Chcesz wreszcie poznać odpowiedniego mężczyznę i być równorzędną partnerką (niestety asymetria w związku jest spotykana za często), buduj swoją „inteligencję związkową”. To trochę niefortunne określenie, chodzi o zdobywanie doświadczeń i poszerzenie świadomości, w przeciwieństwie do bezrefleksyjnego rzucania się w ramiona kogoś, kto wydaje się być tym jedynym.
  • Wyznaję swoją osobistą zasadę – daj się nabrać. Nie wiesz, co będzie. Różne rzeczy mogą się nam wydawać. Najważniejsze, co zrobisz z tym, że dałaś się nabrać. Pamiętasz – „Niech jedynym powołaniem pierwszych miłości będzie tylko ćwiczenie”. Jest? Miało ono służyć Twojemu doświadczeniu. Służy?

Wnioski:

Zakładam na początku każdej relacji, że być może dam się (znowu) nabrać, ale….. jestem tego świadoma i robię to po coś. A być może dam się nabrać podwójnie, bo spotkam właśnie osobę, która gra w tę samą grę, co ja. I będzie happy end i przejście do next level.. ;)

Bo nie myślcie chyba, że na tym koniec zabawy. Tak kończą się tylko filmy, a wspólne życie trwa. Ale to już zupełnie inna gra. Inna gra na inny wpis.


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
MalinowaTv na YouTube