PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Jesteś błaznem czy indywidualistą?

Podziwiam ludzi, którzy mimo że liczą się ze zdaniem otaczających je osób, to jednak nie ulegają nadmiernym wpływom i pozostają sobą. Nie muszą zastanawiać się nad swoim zachowaniem, ani siebie kontrolować. I jakimś cudem wszystko im wypada. 

Dajemy się wciągnąć w ocenianie

Chcemy ładnie wyjść na zdjęciu, a w nowo poznanym towarzystwie pokazać się od jak najlepszej strony. Uważamy, żeby nie palnąć jakiegoś głupstwa, nie wyjść na idiotę, itp. Nowi ludzie, nowa sytuacja, więc nie mamy jeszcze swobody, to zrozumiałe. Niektórzy spinają się nawet wśród bliskich sobie osób, podczas luźnego wyjścia ze znajomymi.

Kto tu jest nienormalny?

Kiedyś myślałam, że problem leży po stronie osoby, która nadmiernie kontroluje się, „czuwa” nad swoim zachowaniem. Dziś wiem, że to również kwestia otoczenia zaganiającego nas w ślepą uliczkę. Wielu z nas hamuje swoje zachowania, bo odbiera mini sygnały z zewnątrz (spojrzenie, uśmieszek, szept albo delikatnie złośliwy komentarz). Z jednej strony możemy być na owe znaki niepotrzebnie wyczuleni albo wręcz nadinterpretujemy je, a z drugiej jest coś na rzeczy – ludzie robią minki, dając nam (z różnych powodów) do zrozumienia, jacy „beznadziejni” jesteśmy.

W tej sytuacji dobrze jest zastanowić się, czy rzeczywiście nie mówimy, nie robimy czegoś niestosownego. A jeśli nasze zachowanie mieści się w pewnych granicach, to może oni mają ze sobą problem?

Wychillowany Einstein

Przejmować się czy nie przejmować?

Zacznijmy od pytania, dlaczego mini sygnały pojawiają się na twarzy obserwatora? Bo Twoje zachowanie wykracza poza jego schematy postępowania, postrzegania. Ale to są jego schematy, jego granice, jego ciasne ramy. Nie Twoje.

Dochodzi do tego kwestia statusu. Jeśli jako przeciętny człowiek, wygłupiasz się w towarzystwie, to powiedzą żartobliwie, że pewnie przesadziłeś z drinkami albo jesteś szurnięty. Dopiero, kiedy stajesz się „znaną” osobą Twoje wygłupy zaczynają być krytykowane (albo brane pod uwagę szerszej „publiczności”), podziwiane albo po prostu traktowane jako naturalne, zabawne (czyli tak, jak od początku powinny być postrzegane).

Kontekst tworzy ocenę. Nie osoba.

  • Po pierwsze, to samo zachowanie w jednej sytuacji jest niedopuszczalne, a w innej nawet wskazane.
  • Po drugie, to samo zachowanie rozumiane jest inaczej przez dwie różne osoby – wszystkim nie dogodzisz.

W zależności od opinii, którą zdążyłeś/aś sobie wypracować i etykiety, którą Ci przylepiono – w swoim otoczeniu jesteś albo „błaznem” albo „indywidualistą”. Mimo że cały czas zachowujesz się przecież tak samo.

Bardzo cenię ludzi, którzy mają do siebie dystans. Bez napinania się pozostają sobą. W relacjach zawodowych i prywatnych. Nawet, kiedy zostają papieżem :).


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
MalinowaTv na YouTube