PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Kiedy związek jest stratą czasu?

Kocham, ale Ci tego nie pokażę

Do tej pory z jednej strony każdy pretekst był dla mnie dobry, aby okazywać uczucia, z drugiej pilnowałam się, żeby „nie zalewać” ukochanej osoby miłością. Nie obsypywać nadmiarem zapewnień, wyznań, czułości „do porzygania”. Nie dzwonić co piętnaście minut, chociaż w kwadrans można się naprawdę stęsknić.

Zarówno psychologia, jak i potoczne opinie babci Teresy głoszą, że w związku trzeba zachować równowagę. Raz jedno „goni króliczka”, raz drugie. Broń Boże pokazać, że Ci zależy. Broń Boże wyjść z inicjatywą. Przecież nikt nie może pomyśleć, że jesteś nachalna albo jak to się dzisiaj mówi – masz parcie (na związek, na faceta, na dziecko). W przeciwnym razie wyjdziesz na desperatkę.

Poza tym wszyscy dobrze wiemy, że pociąga to, co mało dostępne, o co trzeba się postarać, zawalczyć. Dlatego też nie chcemy być łatwym łupem.

To wszystko prawda. I chociaż jest w tym coś z manipulacji, działamy przecież w dobrej wierze. Co więcej, nawet polecam takie zachowanie, bo ćwiczy samodyscyplinę, a to ważna i przydatna w życiu umiejętność. Zwłaszcza osoby młode, które dopiero co wchodzą w świat relacji damsko-męskich, świat uczuć mogą uczyć się tego rodzaju panowania nad sobą, aby nie zatracać się bezgranicznie w „pierwszej miłości”. Ale nie wyobrażam sobie osoby dojrzałej, która w nim utknęła.
mali

Cokolwiek myślisz, pomyśl odwrotnie

O ile na początku uczymy się funkcjonowania w układzie zależność-niezależność i pilnujemy, żeby nie być tą podporządkowaną stroną i nie utracić swojej „atrakcyjności”, o tyle kolejnym etapem jest takie myślenie porzucić.

Dojrzały i szczęśliwy jest ten, kto bezpośrednio i jasno mówi, co myśli. Oczywiście, że ukochany/a może się przestraszyć i uciec. Ale to akurat świadczy o jego/jej, nie Twojej infantylności. A Ty chyba nie chcesz być z kimś, przy kim musisz chodzić na palcach, bo jak staniesz zwyczajnie, odważnie całą stopą, to się spłoszy biedactwo.

Znam pary, które tak oto się ze sobą cackają. To jakaś męczarnia, nie związek („żeby czasem nie pomyślał, że chcę z nim być”). Jeśli wiesz, że on jak ognia boi się związku, to głupotą jest udawać, że Tobie na związku nie zależy, jeśli zależy. No hej!

Tracisz czas

Nie dlatego, że on nigdy nie poprosi Cię o rękę albo że ciągle będziesz musiała go „gonić”, ale dlatego, że po jakimś czasie sama znienawidzisz go i odejdziesz.

Ale to nie stanie się jutro. A Ty o tym wiesz już dziś. Między dziś a jutro mija zwykle kilka lat. No to sobie jeszcze poudawajmy. Mamy czas.

Marzena Lipka

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
  • Świetny tekst. Jeśteś najlepsza :D

    • Marek

      Maras Nigdy nie wiesz kiedy tworzysz wspomnienie tysiące słów nie zapadnie w dusze jak jeden uczynek. Nawet najlepszych i najpiękniejszych rzeczy na świecie nie jesteś w stanie dotnąc a ni zrozumiec możesz poczuc tylko sercem. Poda Ci się i zbierzesz owoc swych starań tylko w wtedy gdy zapłacisz za to odpowiednią cenę. Mam nadzie że nie niektórym te słowa dadzą do myslenia

  • genialne!

  • Anonymous

    Nie do końca rozumiem (facet). Jeśli byłem wobec jakiejś kobiety szczery, a ona zauważyła że mi na niej zależy i się przestraszyła – czy to moja wina ?

    • Odpowiedź jest krótka – nie, to nie Twoja wina. Zresztą słowo „wina” chyba tu nie pasuje.

      Albo zupełnie racjonalnie tego nie chciała albo przestraszyła się czegoś (nie była na to gotowa). W każdym razie taki rodzaj szczerości (otwarte pokazywanie, że zależy Ci na drugiej osobie) jest naturalny i „zdrowy”.

    • MarzenaLi

      Odpowiedź jest krótka – nie, to nie Twoja wina. Zresztą słowo „wina” chyba tu nie pasuje.

      Albo zupełnie racjonalnie tego nie chciała albo przestraszyła się czegoś (nie była na to gotowa). W każdym razie taki rodzaj szczerości (otwarte pokazywanie, że zależy Ci na drugiej osobie) jest naturalny i „zdrowy”.

  • wszystkocokocham

    Smutne i niesprawiedliwe, ale tak to jest. Ten kto kocha bardziejj jest na przegranej.

  • Ja się nie powinnam wypowiadać, bo jestem żywym przykładem na to, że zdarza się inaczej, że zdarzają się cuda i faceci, którzy mówią „nie chcę związku/ślubu/dzieci”, potem zaczynają tego wszystkiego pragnąć i to planować.
    No, ale jestem wyjątkiem, a nie regułą ;-)

  • voychoo

    nie ma czegoś takiego jak „kochać bardziej”, jeśli ktoś ucieka od zobowiązań, to znaczy że nigdy nie kochał.Nie ma czegoś takiego jak podchody w związku.Miłość jest albo jej nie ma.System zero jedynkowy 1,0.Można mieć co najwyżej objekcje względem zareczyn(kiedy) czy ślubu(nie teraz mo nie mamy sosu).Wszystko jest do wyrobienia, pod warunkiem ,że dwie osoby się kochają.