PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Robisz więcej tego samego, czyli NIC

Zacznę od przytoczenia krótkiej opowiastki, którą być może słyszeliście już kiedyś:

Pod uliczną latarnią stoi pijany – szuka czegoś i szuka. Podchodzi policjant, pyta go, co zgubił, tamten odpowiada: – Klucz. – Szukają więc obaj. W końcu policjant chce się od niego dowiedzieć, czy jest pewny, że zgubił klucz właśnie tutaj, a pijany odpowiada: – Nie, nie tutaj, tylko tam dalej, ale tam jest o wiele za ciemno.

Można się uśmiechnąć ;). Angażując się w takie (trwające nawet godzinami) poszukiwania, dostaniesz więcej tego samego, czyli nic. Ogrom wysiłku i zero efektów.

Uparcie trzymamy się rozwiązań, które kiedyś były całkowicie wystarczające

I powtarzamy zachowania, które były skuteczne. Były. Nie można przystosować się do czegoś „na zawsze”. Zmieniają się warunki, zmieniają się ludzie, Ty się zmieniasz. Coś, co raz zostało dane, trzeba co chwilę „zdobywać” od nowa. I za każdym razem nieco inaczej, w inny sposób. Od razu skojarzyło mi się to ze słowami Jerzego Lieberta: „Raz dokonawszy wyboru, ciągle wybierać muszę”.

Tak jest ze związkiem, z pracą, ze zdrowiem, ze wszystkim.

Zmiany niespodziewane  

W nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) mówi się: Jeśli coś działa, rób tego więcej. Nie działa, nie rób tego, rób inaczej. To są nasze świadome oddziaływania.

Ale ja zauważam też coś mniej oczywistego – zmiany niepostrzeżenie zachodzą nie tylko wtedy, kiedy czujesz taką potrzebę, kiedy wiesz, że coś nie gra i trzeba to poprawić, ale nawet wtedy, kiedy jest doskonale. Idealny stan też podlega ciągłym przeobrażeniom. Samoistnym. Dla przykładu – długotrwałe szczęście nie przynosi satysfakcji, traci smak, a czasem wręcz zamienia się w udrękę.

Jeśli coś działa, to świetnie – trwaj w tym, ciesz się, przeżywaj, kontynuuj, ale miej świadomość, że w tym dobrym czasie wszystko również ulega zmianom. Piszę to przede wszystkim po to, żeby życie nie zaskakiwało nas aż tak nieprzyjemnie. Słyszę często od Was (i sama też miewam taką refleksję) – Przecież było tak cudownie, dlaczego się zepsuło? Nic nie zapowiadało problemów.

Nie zapowiadało w tym konkretnym momencie, ale ciągle podlegało różnym wpływom. Nawet, jeśli nie zmieniało się „na inne”, to zmieniało się „w obrębie siebie”.

Pozwól, aby było inaczej niż zwykle

    1. Najlepsze zachowanie z biegiem czasu przestaje być najlepsze.
    2. Istnieje nie jedno, a wiele rozwiązań (nawet w aktualnym, wydawałoby się idealnym układzie), które trzeba brać pod uwagę. Jesteśmy jakby lekarzami swojego życia – dyplom nie kończy naszej edukacji, musimy ciągle być na bieżąco.
    3. Żeby było dobrze, trzeba pozwolić, aby przez chwilę mogło być źle. Trochę jak z pustką, której się na siłę nie wypełnia, bo ona sama to zrobi.
    4. Jest taka granica „robienia dobrze”, po przekroczeniu której czujesz, że im lepiej, tym gorzej. To moment na wycofanie się, „zrobienie miejsca”.

Wyobraź sobie

Jest pięknie, jesteśmy szczęśliwi – cieszymy się, kontynuujemy, robimy tego więcej. Pojawiają się problemy – robimy to, co powodowało, że było pięknie, czyli to samo, co zawsze. Przychodzi myśl, że nie zrobiliśmy wszystkiego, co w naszej mocy, więc wkładamy jeszcze więcej wysiłku, robiąc więcej tego samego, co zawsze. Problemy nie znikają, może nawet mnożą się, a my dochodzimy do wniosku, że „zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy”, robiąc… to samo, co zawsze. A więcej tego samego znaczy NIC.

Szczęśliwi ludzie to wcale nie ci, którzy sięgają po utarte, wspaniałe, sprawdzone sposoby, ale po skuteczne. Nie ci, którzy postępują dobrze, ale elastycznie. I tyle w temacie.


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl