PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Boję się, że ślub wszystko zepsuje

Niektórym ślub wzmocnił związek, innym osłabił. I wcale nie chodzi o przysięgę, słowa, kościół czy zobowiązanie. Chodzi o psychikę.
ślub

Bywa tak, że kochający najpierw żąda przysięgi, a potem często jest z powodu tej przysięgi nieszczęśliwy

Najłatwiej porównać go do osoby zazdrosnej (angażującej się całkowicie, oddającej się związkowi i oczekującej od drugiej strony tego samego), która sama po jakimś czasie ku zdziwieniu wszystkich pierwsza odchodzi. Jak to się dzieje? Zwykle chodzi o stopnień zaangażowania i zależności. U tej osoby jest on na początku bardzo duży, ale wraz z tym jak partner staje się uległy, oddany, wierny – maleje. Przykre, prawda? A na pewno niedojrzałe. Wydaje się, jakby całe to zaangażowanie nie wynikało z miłości, tylko z niepewności i potrzeby zmniejszenia jej przez kontrolowanie. A kiedy kontrola jest pełna, wszystkie uczucie i dążenia słabną. Pozostaje pomyśleć sobie – lepiej, aby ci, którzy mają odejść, odeszli przed ślubem.

Ale zostaje refleksja – skoro ktoś początkowo tak bardzo zaangażowany odchodzi, to co dopiero ci, którzy się wahają?

Poza tym my sami nie wiemy, jak nam się życie i uczucia zmienią… Nie dziwi mnie, że niektórzy boją się ślubu, przysięgi i że wydarzenia te zmienią coś w ich układzie. Jedni boją się, jaki „potem” stanie się ich partner, jak zmieni się jego motywacja, zaangażowanie, inni boją się swojej zmiany. Obawiają się, że przestaną kochać, że fascynacja minie. Może zawiodą, a może aby nie zawieść będą trwali w związku, którego już nie chcą. Jak widać, dużo wątpliwości.

W jaki sposób przed ślubem zorientować się, czy jesteśmy gotowi na ten krok i mamy szansę nie tylko wejść w związek, ale też w nim wytrwać?

Oto kilka wstępnych obserwacji, które dobrze na sobie przeprowadzić ;)

1. W dojrzałym związku czy małżeństwie nie ma już miejsca na dalszą walkę o pożądanie. Musi dojść do stanu współpracy, gdzie niepewność związku uczuciowego powinna się zmniejszać do minimum. A niektórzy błędnie twierdzą, że skoro ona czy on wychodzi na spotkanie, a ja nie jestem o to już zazdrosna/y, to chyba przestaję ją kochać. Co miałoby oznaczać, że kocham dopóki jej nie mam albo dopóki boję się, że ją stracę. A kiedy przestaję się bać, to już koniec miłości. „Wypaliło się”. Tymczasem jest zupełnie odwrotnie – kiedy niepewność w związku maleje, to dobry znak i trzeba wielbić ten stan. Spokój i pewność.

2. Dążymy do tzw. identyfikacji uczuciowej, czyli uczuciowego utożsamienia, które polega na tym, że przeżycia jednego partnera wywołują podobne przeżycia u drugiego. Jeśli ukochana osoba cieszy się, to ja też jestem szczęśliwa. Jeśli cierpi, to ja też to przeżywam. Wcześniej w fazie zakochania, które jest jednak dosyć egoistyczne, mogłaś/eś cieszyć się z tego, że partner/ka cierpi przez Ciebie. Teraz już coraz mniej. Więcej o tym tutaj.

3. Nieufność między Wami jest minimalna. Nie chodzi o to, żeby sobie ślepo wzajemnie wierzyć, ale o to, żeby nie poruszać problemu zaufania. Nie ma już walki o to, kto komu ufa.

Jeśli widzicie, że wymienione punkty dotyczą Was, start jest pomyślny, a związek dobrze rokuje. No właśnie, ale kto ma aż tak udany start? Większość par zawiera małżeństwo z pewnym wahaniem, licząc, że po ślubie będzie czas „dotrzeć się”. Może jednak zacznijmy wcześniej, sprawdzając czy przy tym docieraniu nie lecą za duże iskry ;)

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
MalinowaTv na YouTube