PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Związek z seksowną kobietą rzadko się udaje

Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni zwracają uwagę na energiczne, emanujące urokiem i seksapilem dziewczyny. Zwiewna sukienka (najlepiej mini i wydekoltowana), wyraźny makijaż, charakterystyczny pociągający sposób bycia, barwne opowiadania z bogatą gestykulacją, odgarnianie włosów, flirt, prowokacyjne zachowanie.
osobowość histrioniczna

Mężczyzna w towarzystwie takiej kobiety czuje się wyróżniony. Zwłaszcza kiedy zwraca na niego uwagę, daje sygnały, że jest zainteresowana i być może chciałaby czegoś więcej. Biedny wpada jak śliwka w kompot.

To nie zimna manipulacja, to typ osobowości

Ustalmy jedno. Ona nie jest wredną manipulatorką, a on ulegającym pokusom naiwniakiem. Nie można ich tak ocenić. To jest silniejsze od nich. Prowokujące osoby są ekspertami od ukrywania swoich motywacji nawet przed samymi sobą. Ich postępowanie ma na celu raczej oszukiwanie siebie niż robienie głupców z nas. A porzucić taki sposób zachowania nie jest kwestią decyzji, ale często długotrwałego procesu terapii. Dziewczyna, która zrozumiała i nauczyła się dostrzegać u siebie prowokujący sposób zachowania, zwykle nie jest w stanie zmienić go pod wpływem postanowienia, siłą woli.

Wszystko dzieje się spontanicznie, bez większych przemyśleń i jest naturalne, bo realizuje wewnętrzne potrzeby obojga. Zdarza się, że planują działania (np. Ochh.. poderwę go albo Ale świetna dziewczyna, jeszcze dziś się ze mną umówi), ale nie widzą tego obiektywnie, nie widzą, że oboje są w grze, która jest wprawdzie „po coś”, ale ani jemu, ani jej nie da szczęścia.

Kobieta, o której piszę ma osobowość histrioniczną. Innym razem przedstawię Wam szerzej przyczyny i sposoby radzenia sobie. Dzisiaj nakreślam problem.

Po co to robią? Co je do tego skłania?

Zwykle ubierają się wyzywająco, kuszą, manipulują, kokietują… Wszystko po to, aby żałośnie wyżebrać chwilę uwagi. I udaje im się. Któż odwróci wzrok od ponętnej „Marilyn Monroe”.

Osoby histrioniczne oferują proste „transakcje handlowe” – ja udaję, żebyś Ty poczuł się atrakcyjny i seksowny – ty płacisz mi uwagą i niewielkimi przysługami. Tylko wchodząc w taki układ, czują się zauważone, nieprzezroczyste.

Histrionicy w Twoim otoczeniu

Łatwiej jest mi opisać ten typ osobowości na przykładzie kobiety, jednak histrionikami mogą być oczywiście również mężczyźni. Choć oni potrzebują raczej aprobaty i akcepracji niż zwracania na siebie uwagi. Wchodzą w stereotypowe role męskie: konserwatywnego ojca, zapalonego kibica, duszę towarzystwa albo nadmiernie ambitnego biznesmena. Grają twardych facetów. Jeśli okazują przemoc, to jest ona udawana.

Ale jak histrioników rozpoznać?

  • W kontaktach z ludźmi zachowują się uwodzicielsko (czasem wręcz niestosownie) lub prowokująco.
  • Aby zwrócić na siebie uwagę posługują się wyglądem fizycznym.
  • Ich emocje są zmienne, chwiejne i dosyć płytkie.
  • Rzadko przyznają się do gniewu, nawet jeśli inni go widzą i odczuwają.
  • Niekomfortowo czują się w sytuacjach, w których nie są w centrum uwagi.
  • Zachowują się teatralnie.
  • Łatwo ulegają wpływom innych osób i okoliczności.
  • Odbierają relacje z ludźmi jako bardziej zażyłe niż są w rzeczywistości.
  • Chorują, cierpią na dolegliwości, które są jakby metaforą, odpowiedzią na to jak postrzegają świat. Nie chcę sugerować, że problemy zdrowotne są wymysłem, ale ich przyczyny pozostają często pytaniem bez odpowiedzi.
  • W życiu codziennym dramatyzują. Zakłócają porządek społeczny. W pracy, w domu wszystko zaczyna się kręcić wokół nich. Są traktowani w szczególny sposób, bo są seksowni albo prowokujący. Potrafią zaskakująco łatwo znajdować sobie widownię.
  • To oni prawdopodobnie wynaleźli molestowanie seksualne: zarówno dopuszczają się go, jak i wnoszą sprawy do sądu z jego powodu. Nie wszyscy rzecz jasna. Niektórzy po prostu uwodzą – na przykład flirtują, a potem mają pretensję, że są traktowani przedmiotowo.
  • Kiedy jesteśmy w pobliżu takich osób, hipnotyzują nas. Wchodzimy w ich grę, dajemy się wciągnąć na scenę. W czasie rozmowy są nami tak zaciekawieni, że zaczynamy się czuć interesującymi ludźmi.
  • Przekonują nas zachowaniem, że są zbyt bezradni, aby mogli sami zajmować się swoimi sprawami. Nieświadomie tak aranżują sytuację, aby nam się wydawało, że łatwiej jest zrobić coś za nich, niż skłaniać ich, aby sami to zrobili.
  • Jeżeli biegasz wokół kogoś, mając wrażenie, że próbujesz wyciągnąć go z kłopotów, nieporozumień, problemów i bałaganu, jaki wokół tej osoby ma miejsce, to prawdopodobnie jest to osoba histrioniczna.

Natychmiastowe nawiązanie kontaktu

Jeśli istnieje miłość od pierwszego wejrzenia, to na pewno wymyślili ją histrionicy ;).

Bardzo szybko nawiązują kontakt. Zakochują się w tych, na których zdołali zrobić wrażenie. Jeżeli nie zdobędą Cię dzięki pierwszemu wrażeniu, jakie na Tobie zrobią, to prawdopodobnie wcale nie będą w stanie tego osiągnąć. Tak przynajmniej sądzą.

Dlaczego relacje z histrionikami nie wychodzą?

Wykorzystują Twoje wewnętrzne ukryte potrzeby, aby Cię kontrolować. Są atrakcyjne, ekscytujące i potrzebujące. Jeśli zaangażujesz się w pomoc im, będą niezmiernie wdzięczne, będą Cię darzyć zainteresowaniem i miłością.

Jeżeli usłyszysz od zaufanych osób, że ktoś Cię wykorzystuje, a Tobie się wydaje, że Ci zazdroszczą, to niech Ci się wreszcie zapali lampka.

Ale może Tobie pasuje ten układ? Może odpowiada Ci bycie pomocną osobą, może się w tym spełniasz? Przecież spotykasz się z wdzięcznością, miłością i ciepłymi uczuciami w zamian.

Początkowo jest miło i przyjemnie, ale jeżeli rozczarujesz histrionika, zaczynają się problemy. Niedoceniona osoba histrioniczna natychmiast wybucha wściekłością, smutnieje albo robi cokolwiek, żeby znowu znaleźć się w centrum zainteresowania.

Jak żyć z osobą histrioniczną? 

Ponieważ osoba histrioniczna nieświadomie gra, musisz napisać dla siebie taką „rolę”, która pozwoli Ci zachować bezpieczny dystans. Zwykle jest to rola całkiem prosta, a podstawa to znać histrionika lepiej niż on zna siebie, co wcale nie jest takie trudne, bo tak naprawdę mało o sobie wie.

Tak jak już wspominałam – o przyczynach i sposobach radzenia sobie napiszę szerzej innym razem. Może nawet wygodniej będzie mi nakręcić o tym wideo.

Przeczytaj „Jak żyć z histeryzującą kobietą?”

 

A jeśli to Ty masz osobowość histrioniczną?

  • Nieakceptowanie siebie pod jakimś względem wyzwala w Tobie burzę emocji, która wymaga całych godzin pocieszania zanim ucichnie. A czasem nawet pocieszanie nie pomaga. Żeby wrócić do równowagi, chwytasz się dwóch sposobów: albo podnosisz poziom przedstawienia, by zachwycić widzów albo chwytasz się destrukcyjnych działań (mawia się, że histrionicy wynaleźli zbrodnię w afekcie, anoreksję i bulimię).
  • Twoje przekonania i możliwości zmieniają się wraz z nastrojami. Szybko przechodzisz z jednego stanu w drugi. Często jesteś podekscytowana, zabawna, wystrojona, szczęśliwa i czujesz, że ludzie wodzą za Tobą wzrokiem. Przez parę minut życie jest właśnie takie, jakie powinno być. Wtedy pojawia się choćby niewielki szczegół, który psuje zabawę, zakłóca spokój i odbiera szczęście.
  • Jeśli chodzi o związki, przeglądasz na oczy zwykle długo po tym, jak się rozpadną. Wówczas dopiero dostrzegasz być może, że „nie pasowaliście do siebie”, bo wcześniej byłaś/eś na to ślepy. Nawet największe różnice były przez Ciebie brane za dobrą monetę. W trakcie liczą się dla Ciebie emocje – te, które wzbudzasz w partnerze i te, którymi on odpowiada Tobie.
  • Tak trudno jest Ci trwać w zdrowym związku, tak łatwo stracić w swoim odczuciu na wartości, tak ciężko odpuścić pilnowanie się na każdym kroku. Nawet jeśli jesteś inteligentny/a, to nie myślisz, żyjesz wrażeniami i emocjami. Tryskasz entuzjazmem, błyszczysz dowcipem, a czasem drżysz z podniecenia. Twoje życie to przedstawienie, zużywasz dużo sił i energii na granie. Jesteś psychicznie i fizycznie wykończony/a. A prawdziwy/a tylko, kiedy się zapomnisz. Wtedy Twoja mowa ciała, głos i freudowskie przejęzyczenia ukazują trochę prawdy.
  • Jeśli zdecydujesz się na psychoterapię – osoba histrioniczna w czasie terapii zazwyczaj uczy się rozpoznawać emocje innych ludzi i rozumieć je. Uczy się też słuchać i rozumieć, to co słyszy. Stara się samodzielnie poszukiwać rozwiązań dla swoich problemów zamaist uwodzić innych, by rozwiązywali je za nią. Powstrzymuje się od zwracania na siebie uwagi.

Być albo nie być

To nie jest tak, że ktoś jest albo nie jest histrionikiem. Zwykle człowiek ma w sobie cechy dwóch czy trzech rodzajów osobowości. Mówimy wówczas o typie osobowości (tutaj – typ osobowości histrionicznej). Tylko niektóre osoby mają te cechy do tego stopnia nasilone, że przeszkadzają im w codziennym funkcjonowaniu czy budowaniu szcześliwego życia. Wtedy mówimy o zaburzeniu osobowości (tutaj – zaburzenie osobowści histrionicznej).

I jak zwykle dodam, że wiedzieć to za mało, sama wiedza jeszcze nic nie zmienia. Trzeba podjąć działania w kierunku zmiany. A histrionikowi trudno jest wprowadzać zmiany pod wpływem postanowienia. Prędzej ludzie dookoła zrozumieją jego motywy, niż on sam go pojmie. Choć czasem nieświadomy niczego wybiera się do psychologa zapytać, dlaczego wszystkie jego związki szybko się rozpadają. Mówi: znaleźć partnera, zauroczyć go sobą jest łatwo, utrzymać trudno. I tak się zaczyna…

 

Ktoś kiedyś o histrioniku zabawnie napisał: Potrzebuje więcej opieki niż rzadkie odmiany orchidei, ale uważa, że żyje się z nim tak łatwo jak z nikim innym na świecie. A często pomimo problemów, które sprawia, jest osobą rozchwytywaną i bardziej popularną, niż ktoś inny mógłby marzyć.

I mając taki „potencjał”, pewnie by sobie w życiu poradził, gdyby nie to, że wie jak zostać zauważonym, ale nie ma pojęcia jak zajrzeć w siebie.

Marzena Lipka

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
  • jj

    sądze, że ty pewnie jesteś szarą myszą, na którą nikt nigdy nie zwrócił uwagi, skoro dla Ciebie przebojowa, pewna siebie kobieta to prostytutka. Rozumiem, że to tylko porównanie, aczkolwiek bardzo słabe i obraźliwe. Chciałabym Ci powiedzieć, że kobiety które wiedzą czego chcą, odnoszą sukces w życiu, a ponadto nigdy nie będą miały problemów – jak te szare myszki – że mąż ją bije, bo najzwyczajniej w świecie sobie na to nie pozwolą.

    • Właśnie sobie uświadomiłam, że chyba mogłabym napisać o tym książkę. No dobrze.. może nie jakąś bardzo grubą, ale jednak ;)

      W słowie „prostytutka” chodzi o transakcję. Nic więcej.

      Histrioniczki bywają dużo bardziej przebojowe, niż najbardziej przebojowe kobiety sukcesu, ale wewnętrznie… motyl, chwiejność, brak siły.

      A szarość to nie jest kolor, który pasuje do histrioniczki. Zewnętrznie – kolorowy ptak. Wewnętrznie – pustka, zależność od innych (zależność emocjonalna, czasem już lepiej radzą sobie jako samotne (bez partnera), zostawione samym sobie).

      Oczywiście masz rację – nie wszystkie przebojowe kobiety są histrioniczkami. Ale tego nie wiadać na zewnątrz tylko na poziomie motywacji, w potrzebach, które popychają je do takiego, a nie innego sposobu wchodzenia w relacje.

      Tak jak opisywane przez Ciebie kobiety, one również odnoszą sukces (czasem zewnętrznie może nawet większy.. niektóre stają się światowymi ikonami seksu… kina.. ale też mogą być świetnymi bisneswoman.. albo najatrakcyjniejszymi mamami na osiedlu), tylko że ich poczucie sukcesu „wisi na
      włosku”. Sugerują się bardzo tym, co kto powie, co kto pomyśli, wewnętrznie nie są pewne siebie. I w jednej chwili mogą zawalić wszystko. Załamać SIĘ.

      Jeśli chodzi o przemoc, to… one same mają z typ problem. Na bieżąco nie wyrażają złości (mają zablokowane dopuszczanie jej do siebie, przeżywanie jej, odcinają się), ale nagromadzona złość w końcu w nich wybucha – wtedy to raczej one rzucają się z pięściami.

      PS Jj, dzięki za komentarz – przez to, że był nieco prowokujący, wywołał u mnie nowe ciekawe myśli ;)) Na przykład temat zahamowanej złości czy wybuchu agresji jest zdecydowanie do szerszego opisania. Histrioniczki są teatralne, są „na pokaz” i niezwykle kontrolujące, a to jest moment, kiedy tracą tę kontrolę. Niby niekorzystny, bo agresja…. ale może właśnie to jest dobry punkt zwrotny.

  • Anna

    Temat artykułu ciekawy, niestety utrzymała go pani w formie która pozwala wywnioskować jedno – jest pani szarą myszką która zazdrości przebojowym kobietom. Ton pani wypowiedzi, nieodpowiednie porównanie do prostytutek jest bardzo obraźliwy i uważam, że powinna pani jeszcze popracować nad tym artykułem zamiast prowadzić rozmyślania nad pisaniem książki. Nie mam tego typu osobowości, jednak podczas czytania niektórych zdań byłam lekko zniesmaczona mało obiektywnym podejściem Pani do opisywania zaburzenia osobowości (przez to człowiek od razu odnosi wrażenie że pani sama ma w życiu problemy z przebojowością i że inne kobiety łatwo biorą co chcą a pani zostaje z niczym – nie chcę pani urazić tą wypowiedzią, ale wydaje m się że czytelnik raczej nie powinien mieć tak negatywnego wrażenia na temat autora tekstu po lekturze artykułu :)

  • kura

    uuuuu widze ze ktos ma ze soba problem, maz Cie zostawil dla takiej? znajac faceta pewnie przybiegl z powrotem z podkulonym ogonem. Nie zmienia to faktu ze trzeba byc seksownym zawsze dla swojego mezczyzny. Oni sa niestety wzrokowcami i nie beda tylka ogladac przez barchanowe majty

    • Miałam moderować.. kasować… ale w drugiej połowie tego komentarza pojawia się dobry temat do dyskusji.. ;)

      PS Wiem, że komentują „nowe” dziewczyny, które nie znają jeszcze dobrze Malinowej, ale bardzo proszę Was kochane o wysoki poziom dyskusji.

  • Karol Marcin Krzemiński

    A ja to jednak wolę takie „histrioniczki” od „szarych myszek”. Ale zaznaczam, że w moim przypadku nie mam na myśli jakiś głębszych relacji z takimi osobami. ;-) A jeśli chodzi właśnie o związki, to tak sobie myślę, że ja nie mógłbym być w związku ani z taką „typową” histrioniczką (chodzi tu głównie o te ewentualne „jazdy”, itp) ani z „szarą myszką”…

    • skrajności nie są dobre… zawsze najlepszy jest „nudny” złoty środek ;))

      • Karol Marcin Krzemiński

        Pisząc o tym, że wolę histrioniczki miałem na myśli głównie Ich cechy „zewnętrzne”. ;-) A to dlatego, w moim dotychczasowym (krótkim) życiu kontakty z kobietami (wyłączając oczywiście rodzinę itp.) ograniczały się praktycznie tylko do „patrzenia”. :-) Więc jednak bardziej lubię kobiety o cechach histrionicznych niż „szare myszki”. A najlepszym chyba rozwiązaniem dla mnie (teraz chodzi mi o głębszą relację), byłaby kobieta o cechach zewnętrznych histrioniczki, a we wnętrzu może nie „szara mysz” ale na pewno ustabilizowana. :-D

        • idealne podsumowanie ;)) zewnętrznie histrioniczka, wewnątrz stabilizacja. Tylko jak już na starcie sprawdzić to „wewnątrz”? ;))

          • Karol Marcin Krzemiński

            Od razu zanieść do psychologa! Żartuję :-D A dlaczego należy sprawdzać od razu… Skoro „zewnątrz” pasuję i ogólnie wrażenie jest dobre, jakoś się dogadujemy, to można spędzić za sobą trochę czasu i poznać (przynajmniej spróbować) „wnętrze”. Ech… Jak to piszę to wydaje się mi to takie proste; ciekawe czy w rzeczywistości takie jest… :-)

            • No jasne, i zazwyczaj tak robimy… poznajemy się ;) tylko, że podobają nam się zewnętrznie histrioniczki..

              no dobrze… po pierwsze, nie wszystkie seksowne dziewczyny mają osobowość histrioniczną.. po drugie, nawet jeśli mają, to można z nimi żyć, jeśli tylko wiemy jak, a o tym też mam w planach napisać ;)

              • Karol Marcin Krzemiński

                „…a o tym też mam w planach napisać”
                Może się mi kiedyś przyda. ;-)

  • Jezus Maria, to o mnie.

    A nie wiedziałam nawet, że coś takiego istnieje.

  • Teraz będę udawać, że wcale tego nie przeczytałam i wrócę do nauki. A potem dalej będę robić to samo i się męczyć! Brawo. Dzięki za artykuł, otworzył mi oczy. Choć wolę udawać, że wcale nie.

  • olka

    Znałam taką histrioniczkę i muszę przyznać że nawet prostytutka się tak nie zachowuje! Klei się, obmacuje, oblizuje dopiero co poznanych upatrzonych chłopaków – żałosny widok. A potem się dziwi że ktoś jej seks proponuje. I nikt jej nie kocha.

  • kefif

    A co z robić z żoną (14letni staż), która nigdy tego nie robiła, ale w ostatnich miesiącach patrzy się na mężczyzn: w sklepie, na ulicy, na basenie itp. Nigdy wcześniej się tak nie zachowywała, a wygląda to trochę na takie potwierdzanie swojej atrakcyjności u innych facetów. Żona ma 40 lat, a zachowuje się jak zakompleksiony facet, który szuka wzrokiem każdej babki, czy ona się na niego patrzy, czy jest atrakcyjny (bo chyba faceci mają do tego większą skłonność). No i co takiej żonie powiedzieć? Mówić coś w ogóle? „Ej, nie patrz się, nie oglądaj”? Z jej strony jest to niedojrzałe, a ja wyjdę na zazdrosnego męża, który ma zaniżoną własną ocenę? I to nie jest mój wymysł, bo jest to ewidentne – to nie takie zerknięcie na atrakcyjnego osobnika płci przeciwnej, jak to się zdarza każdemu, ale często takie wodzenie wzrokiem lub też wręcz poszukiwanie kontaktu wzrokowego z innym facetem. I to nie dzieje się w celu wywołania mojej zazdrości (bo jeszcze bym to przełknął), ponieważ raz to zaobserwowałem na basenie, jak poszedłem z synkiem na inny basen, a ona została sama na dużym i zza szyby widziałem, jak się „ustawia” pod wzrok przystojnego ratownika; inna podobna sytuacja w markecie, gdzie się rozdzieliliśmy, a potem niechcący ją zauważyłem, jak zerka na innego gościa (ona o tym nie wiedziała). Jest to dla mnie przykre, tym bardziej, ze ostatnimi czasy między nami nie styka. Mówić jej coś o tym? Poniechać? Bo może ona szuka kogoś innego?

    • Kefif, co złego jest w tym, że wyszedłbyś na zazdrosnego męża? Może żona potwierdziłaby wówczas swoją atrakcyjność dzięki Tobie? Pomyśl jednak nad formą zwrócenia się z tym do niej, zapytania jej o to rozglądanie się. Istnieje cienka granica – można dać żonie do zrozumienia, że uważasz ją za atrakcyjną i chciałbyś, żeby rzucała spojrzenia tylko Tobie, a można też zdenerwować się i obrzucić ją oskarżeniami.

      Zainteresowało mnie też, skąd Kefif Twoje obawy? Dlaczego przychodzą Ci do głowy pomysły, że kobieta, z którą jesteś od czternastu lat mogłaby szukać kogoś innego? W tym miejscu pytam o Ciebie, o Twoje uczucia i obawy. Kolejna sprawa – co masz na myśli, pisząc „ostatnimi czasy między nami nie styka”?

      Jeśli chcesz się tym zająć, zapraszam do kontaktu – http://www.malinowa.tv/kontakt

  • Nemesis Nave

    Oho, tekst ma już 2 lata, a wpadłam tu z komentarza pod postem Malv :) Wydaje mi się, że historioniczka ma jednak w sobie bardzo dużo z tej „szarej myszki”. Jest niepewna, łatwo zaburzyć jej postrzeganie siebie. Ta niepewność to zdecydowanie cecha łącząca te dwa typy. Różnicą jest tylko zachowanie zewnętrzne, u myszki – introwertyczne, u historioniczki – ekstrawertyczne.

  • Mała Mi

    Dziwne. Mam w sobie coś z histroniczki, to z pewnością. Nie, żebym chodziła na łowy. Nie, żebym szukała jakiegoś potwierdzenia. Nawet się jakoś prowokująco nie ubieram. Ale miałam niejednokrotnie sytuację, że wszystkie dziewczyny na imprezie były oburzone, bo ich faceci ze mną gadali, a ja nie czułam z ich strony żadnej adoracji, sama również (byłam pewna!) nie okazywałam im nic obiecującego. Raz pamiętam, że naprawdę było bardzo niemiło po sylwestrze i mój partner mi powiedział, że wystarczy, że słucham uważnie, z szeroko otwartymi, błyszczącymi zainteresowaniem (wtf?!) oczami i że ci faceci czują się wtedy ważni i że nie powinnam tak z nimi rozmawiać, nie nachylać się, siadać bardziej koło niego (w sensie partnera)… Hm. Znowu jak chodzę potańczyć, to nie mam problemu z tym, żeby ktoś mnie jakoś szczególnie uwodził(w sensie, że chyba nie wyglądam na smaczny, łatwy kąsek), nie mam potrzeby wić się nie wiadomo jak i umizgiwać, raczej grzecznie odpowiadam, że jestem zajęta i po temacie. Ale kolejne to fakt, że ludzie widzą w moim sposobie mówienia agresję, z którą ja się nie utożsamiam. Nie widzę jej. I nie jestem empatyczna, nie rozumiem potrzeb innych ludzi, trzeba mi POWIEDZIEĆ czego się oczekuje, bo sama na to nie wpadnę. Poza tym lubię być w centrum uwagi, głośno mówię, ekscytuję się, gestykuluję. Dużo kobiet mnie nie lubi, twierdząc, że jestem przemądrzała. Zdecydowanie moje przekonania zmieniają się wraz z nastrojem. Raz jestem pełna energii i mogę wszystko, potem we wszystko wątpię, beczę, a potem znów zbieram się i idę robić co trzeba. Każdy mój wcześniejszy związek się rozpadał, łatwo było doprowadzić do tego, by powstał, a potem nie potrafilam go utrzymać (wmawiałam sobie, że nie byłam wystarczająco dobra i że facet przestawał mieć potrzebę o mnie dbać). Mimo, że jeden trwał 2,5 roku, kolejny 3 lata, obecny trwa już dwa. Zauważyłam, że ciągle wymyślam coś, co mi nie pasuje. Najpierw, że się zatraca sam w sobie(partner) i skupia tylko na własnym rozwoju i mnie w ogóle nie ma, nie istnieję. Potem, że za mało seksu. Następnie, że nie jeździmy w ogóle na wycieczki, nie wychodzimy za bardzo do ludzi, nie tańczymy, mimo, że tańcem mnie uwiódł. Kolejnie, że w ogóle nie gotuje i wszystko mam na głowie, a oboje intensywnie uprawiamy sport i tego szykowania jest naprawdę dużo. Teraz zaś brakuje mi romantyczności, oglądania gwiazd pijąc gorącą czekoladę z termosu, jakiegoś kwiatka, kolacji przy świecach, czegokolwiek. I tak sobie myślę, że jestem nienormalna. Nie wiem już. Raz jestem pewna, a raz się waham, kolejnym razem chcę uciekać.

  • Marcin Banach

    Wszystkie kobiety, w których się zakochiwałem miały te cechy, ale to przez babcię i mamę taki mam wzorzec z dzieciństwa. Niedawno do tego doszedłem, zwykła (normalna) kobieta jest dla mnie nudna. Można się jakoś przeprogramować?

    • Marcin, jeśli czujesz, że przeszkadza Ci to w życiu, to być może sama świadomość, w jakie relacje (z jakimi kobietami) wchodzisz, pomoże wprowadzić zmianę. Jeśli mimo wszystko okaże się to trudne, „silniejsze od Ciebie” (potencjalnie z wielu powodów, jednym z nich może być Twoja wewnętrzna potrzeba wchodzenia w relacje właśnie z kobietami histrionicznymi), zapraszam na konsultację.

      • Marcin Banach

        Dziękuję za propozycję.
        Tak bardzo mi to nie przeszkadza, co najwyżej ogranicza się krąg potencjalnych partnerek. Od kiedy odkryłem zaburzenia osobowości i przekopałem się przez literaturę specjalistyczną to na zachowania ludzi patrzę trochę inaczej, bardziej wyrozumiale, sam u siebie dostrzegam cechy osobowości unikającej.
        Obecnie ciekawi mnie, jakich partnerów wybierają sobie osoby z zaburzeniami? Histrionicy łączą się z psychopatami, ale co z resztą?
        Bardzo podoba mi się pani blog jest unikalny w polskim Internecie.

        • Dziękuję, cieszę się Marcin, że doceniasz moją pracę.

          Nawiązując do wyboru partnera – myślę, że nawet, jeśli są jakieś tendencje w nawiązywaniu relacji osób o określonych typach osobowości, to i tak w praktyce różnie bywa. Jedna osoba może mieć cechy z obszaru kilku różnych typów osobowości. Trudno więc o stworzenie szablonu.