PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Mamy tylko siebie, wielką mamy moc

To takie miłe i romantyczne powiedzieć komuś, że jest dla Ciebie wszystkim. Albo samemu usłyszeć, że jest się dla kogoś całym światem. Oby tylko to nie była prawda.

mieć siebie
Wiemy jak cenna jest umiejętność otwierania się na ludzi i spędzania z nimi czasu. Dzisiaj bardzo mocno się to podkreśla – okaż swoje zainteresowanie, zwróć uwagę, sprawdź, czy potrafisz angażować się.

Zdolność wchodzenia w bliskie relacje nabywamy już w pierwszych latach życia, a rozwijamy przez całe. Ale jest jeszcze druga strona medalu  – relacja ze sobą – i właśnie o niej dzisiaj zamierzam napisać.

Masz siebie. I to by było na tyle

Nie chcę generalizować, dlatego odniosę się do własnych przemyśleń oraz do doświadczeń znajomych z najbliższego otoczenia – okazuje się, że najlepszymi partnerami są osoby, które dobrze funkcjonują na dwóch możliwych krańcach relacji z ludźmi, a mianowicie – potrafią wchodzić w bliski kontakt, ufać, przebywać, porozumiewać się, na różnych poziomach angażować i prawdziwie wiązać z ludźmi, będąc jednocześnie zdolnymi do przejścia na drugi kraniec, czyli do pozostawania zupełnie „sam na sam” ze sobą. To wielka sztuka.

Zauważcie, że ten, kto potrafi przebywać bez obecności ludzi, bez kontekstu, „samotnie”, nie nudząc się i nie rozpaczając, doskonale radzi sobie w bliskich kontaktach, jest świetnym partnerem, odrębną silną osobą, która buduje trwałe, zdrowe relacje.

Zewnętrzna atrakcyjność

Ten drugi „samotny” kraniec jest również bardzo ważnym elementem naszej atrakcyjności. Nie tylko wygląd, inteligencja, sposób zachowania i inne atrybuty, ale też umiejętność spokojnego, szczęśliwego funkcjonowania bez ludzi. Taka osoba jest interesująca sama w sobie.

Wszystko zależy od tego, czy dobrze jest Ci na świecie. Czy w ogóle masz swój świat? Czy istniejesz tylko poprzez obecność innych ludzi, a kiedy oni znikają z Twojego otoczenia stajesz się „pustką”, która umiera ze smutku i samotności, mimo że ma przecież towarzystwo najważniejszej osoby – siebie.

Wiem, to nie jest łatwe, bo wymaga aktywności, posiadania zainteresowań, umiejętności zajmowania się sobą i nie nudzenia się we własnym towarzystwie. Dla niektórych to są strasznie trudne rzeczy.

Kiedyś napisałam – pustka, nie wypełniaj jej – mając na myśli puste miejsce, jakie zostaje w naszym życiu po rozstaniu, a które z czasem samo się wypełni, dlatego nie musimy tego procesu na siłę przyspieszać. Dzisiaj dodałabym – jeśli już masz zamiar wypełnić czymś pustkę, to tylko sobą. Im bardziej wypełniasz ją sobą, tym jesteś odporniejszy/a na zranienia, tym więcej zdrowej przestrzeni masz dla ludzi. Wtedy też inaczej przeżywasz odejście, rozczarowanie, cierpienie, a Twój świat nie jest w stanie z minuty na minutę lec w gruzach.

Wewnętrzna odporność

Oczywiście miło jest czuć się komuś potrzebnym, ale też bardzo miło jest wiedzieć, że partner doskonale poradziłby sobie i beze mnie. Nie muszę być jego rusztowaniem. Ani on moim. Troszczymy się o siebie, ale nie jesteśmy swoimi opiekunami. Czujemy pewną równoważność relacji między nami.

Taka osoba jest odporna psychicznie, w razie problemów nie załamie się łatwo, a jeśli nawet, to szybko potrafi się pozbierać. Raczej nie zwariuje, bo ma skąd brać siłę, czerpie ją z siebie. Ma punkty odniesienia i zaczepienia nie tylko w ukochanej osobie, ale też w swoim świecie wewnętrznym.

Nie pokłada nadziei wyłącznie w ludziach. Sama dla siebie coś znaczy.

Gdzie się podziać?

Spotykam ludzi, którzy gubiąc kontekst, punkt odniesienia (w trudnych życiowych sytuacjach) albo osobę, która była „całym ich światem”, załamują się, tracą grunt pod nogami, jakby „przestają istnieć”.

W przypadku bardzo bolesnych przeżyć (rozstanie, odchodzenie na zawsze, być może nawet śmierć bliskiej osoby) uczucie pustki jest jednym z etapów przeżywania tego odejścia. Ale są to sytuacje skrajne. Mimo wszystko ostatecznie cierpiący „wraca do siebie”, a etap załamania mija.

Natomiast niektórzy czują pustkę w sytuacjach codziennych, zwykłych, na przykład przebywając samotnie w domu albo pustkę spowodowaną nadmiarem wolnego czasu w weekend, wyjazdem partnera, brakiem jego obecności. Po prostu nie mają wtedy, co ze sobą zrobić. Nie wiedzą, gdzie ulokować myśli, emocje. Mają dużą potrzebę odniesienia siebie do kogoś/czegoś.

Bez ciebie znikam

Osoby, które całe swoje życie opierają na partnerze, kiedy dochodzi do rozstania, częściej popadają w depresję. Nie tylko nie potrafią niczego ciekawego zaoferować, zaproponować od siebie, ale jeszcze liczą, że ukochana osoba urozmaici ich życie, wniesie w nie coś ważnego, nada mu jakiś ciekawy przebieg.

Tymczasem partner niewiele pomoże. A kiedy znika, razem z nim znika cały sens. Wtedy pozostaje własne towarzystwo. Jeśli je lubisz, jeśli potrafisz być szczęśliwy/a i nie nudzić się w swoim świecie, długo samotnością się nie nacieszysz. Tak to już jest :)

Nie zabraniam. Możesz wypełniać życie ważną dla Ciebie osobą, jednak pamiętaj, że kiedy ona odejdzie (z własnej czy nie z własnej woli), zostanie w Tobie pustka. Wyłącznie pustka. Zwłaszcza, jeśli niczego poza nią wcześniej tam nie było.

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl