PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Nie czekaj, aż wybije szambo

Niektórzy ludzie robią naprawdę wiele, aby nie dopuszczać do siebie, że marnują życie i że jest im po prostu źle. Nie chcą widzieć popełnianych błędów i męczących ich od lat słabości. No i oczywiście starają się, aby inni też tego nie zauważyli. Żyją pozorami. Do pewnego momentu.

8

Zajmowanie się wszystkim, tylko nie tym

Cały swój czas i energię poświęcają, aby czegoś się dorobić, czegoś dokonać, podnieść swój status społeczny czy ekonomiczny. Temu się oddają i to uznają za swój cel. Oby tylko uciec od zajmowania się „wewnętrznymi sprawami”. Bo kto lubi mierzyć się z nieprzyjemnymi uczuciami. Dlatego sami w sobie wiele spychają na bok, przemilczają, na wiele przymykają oczy. Nie chcą dopuścić do siebie, że coś jest nie tak. Trudno im przed sobą przyznać, że po raz kolejny popełniają ten sam błąd, gnębią ich od lat te same myśli, mają powracający problem. I potrzebują pomocy.

Zwykle nawet nie dociera do nich, że trzeba głębszej wewnętrznej zmiany, aby zaszła jakakolwiek zewnętrzna (np. w związku, w rodzinie, w pracy). I własnymi siłami na swój sposób próbują ogarnąć życie. Zwykle mało skutecznie.

Niby wszystko jest ok. Do czasu…

Spójrz… Już wydawało Ci się, że jest dobrze, że szczęście Ci sprzyja, dopracowujesz się jakiejś pozycji, otaczasz się dobrymi ludźmi, wszystko układa się w całość i chyba nic nie jest w stanie zmienić tej sytuacji. Aż tu nagle małe wydarzenie, błahostka, drobnostka (czasem jedynie myśl, urojenie albo sama obawa) potrafi skutecznie zakłócić ten spokój. Dlaczego, skoro wszystko było w porządku?

Nic nie było w porządku

To tylko złudzenie, że coś, co nas uwierało od dawna albo co zawsze w podobnej sytuacji ujawniało się, nagle zostało „wyleczone”. Wszystko siedzi pod powierzchnią. A w słabszej chwili wylewa. Zewnętrznie może i coś osiągasz, ale wewnętrznie wracasz do punktu zero. Do początku. Tyle się napracujesz i nie ma poprawy. Nic nie staje się lżejsze. Masz wówczas wrażenie, że chyba nie jesteś zdolny/a uczyć się na błędach albo nie potrafisz za setnym razem zrozumieć, opanować emocje, zareagować inaczej.

Obiecujesz sobie, że nie popełnisz kolejny raz takiego samego błędu. I popełniasz. Dlaczego? Bo to kwestia Twojej osobowości. Nie osiągnięć czy warunków zewnętrznych.

Sam/a dam sobie radę

Byłoby wspaniale, ale niestety rzadko jest to możliwe. Osobowość jest tak trwałym konstruktem, że zwykle nie da się wprowadzać w jego obrębie zmian siłą woli, z dnia na dzień czy pod wpływem postanowienia noworocznego. Dlatego prawdą jest, że ludzie rzadko uczą się na błędach. Nawet, jeśli wiedzą, gdzie ten błąd leży, to jeszcze nie oznacza, że własnymi siłami go wyeliminują i nie popełnią w przyszłości. Gdyby to było takie łatwe, pierwszy rozwód byłby naszym ostatnim. A zazdrość o partnera znikałaby po wysłuchaniu racjonalnych argumentów.

W środku jesteś dzieckiem

Terapeuci twierdzą, że wszystko odbieramy po pierwsze z perspektywy swojego wewnętrznego dziecka. I w niczym nie pomoże fakt, że już jesteś dorosły. Bardzo dorosły. Stary. Zawsze reaguje w Tobie najpierw dziecko. Rozzłoszczone albo zalęknione. Potrzebujące. Jeśli go w sobie nie zrozumiesz, nie utulisz, nie wyleczysz, prawdopodobnie będziesz niestety nieustannie wracać do wspomnianego punktu zero.

Jak domek z kart

Poczucie własnej wartości, poczucie bezpieczeństwa i „posiadania siebie” zdobywa się powoli. A za ich brakiem kryje się wiele zachowań, sposobów postępowania i reakcji.

Jak już pisałam wcześniej, każdy z nas wiele doświadczeń w swoim życiu nazbierał. Ale też nauczyliśmy się jakoś sobie z nimi radzić i żyć. Nawet być może dopracowaliśmy się pewnej pozycji (zawodowej, materialnej, związkowej, a może takiej naszej codziennej – po prostu odnajdujemy jakieś swoje miejsce). Wydaje nam się, że oto właśnie można zacząć żyć.

I wtedy się zaczyna. Wszystko, co udało nam się przez lata w sobie przygłaskać, nagle wybija. Wylewa złość, przygnębienie, poczucie beznadziejności, niepewność, lęk. W zależności od sytuacji i problmeu. Niektórym wali się świat, wpadają w jakiś szał. Inni czują bezsens.

Bezsilność może Cię uratować

Dopóki dajesz radę, jest w miarę ok. Ale tak naprawdę nic się wtedy w Tobie nie zmienia.

Przez lata uczyliśmy się nie widzieć, że coś nas boli, że z czymś jesteśmy nieszczęśliwi, że coś nie do końca jest w porządku. I właściwie nie wiadomo było, jak się do tego zabrać. Iść na terapię? Przecież terapeuta jest dla ludzi z większymi problemami. I z powrotem wracaliśmy do codzienności. Nadrabialiśmy to, bo mieliśmy czym.

Ale kiedy sytuacje, w których zawalasz, cierpisz, powtarzają się, w końcu nie starcza już sił albo motywacji. Dociera do Ciebie, że same nie miną. Im wcześniej zajmiesz się nimi, tym lepiej. To jest ten czas, kiedy pojawia się szansa.

Dlaczego warto wziąć się za siebie już teraz?

Po pierwsze, chodzi o jakość Twojego życia

Niektórzy męczą się latami, licząc na cud pt. kiedyś samo mi przejdzie. Z wiekiem zmądrzeję. Albo pokładają nadzieję w warunkach zewnętrznych – wygram szóstkę w lotto i znikną wszystkie problemy, poznam odpowiedniego faceta, który nigdy mnie nie zawiedzie. Na emeryturze zajmę się sobą – będzie czas na wyciszenie się, skupienie na sobie i szukaniu wewnętrznego spokoju.

No gdzież! Właśnie wtedy zwykle wszystko dopada człowieka ze zdwojoną siłą.

Po drugie, lepiej późno niż później. A najlepiej teraz

Przeczytałam kiedyś rewelacyjny dialog. Pochodzi on z książki „Ach te kobiety, ach ci mężczyźni” Cecil G. Osborne, Warszawa, 1995, Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, s. 105.

Pewien terapeuta powiedział czterdziestoletniej kobiecie, że rozwiązanie jej problemu może potrwać dwa lub trzy lata.

– Trzy lata! Do tego czasu będę miała już czterdzieści trzy.
Spytałem ją więc:
– A jeśli nie zrobi pani nic, aby ulepszyć swoje relacje z mężem, to w jakim wieku będzie pani za trzy lata? Roześmiała się.
– A więc zaczynamy.

 

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
  • Aga

    czyli wniosek stad, ze tak czy siak trzeba isc do psychologa???

    • Można próbować poradzić sobie własnymi siłami, ale jeśli coś w uporczywy sposób wraca do nas i sami nie potrafimy tego zmienić, to może jednak warto skorzystać z pomocy profesjonalisty.

  • OhMyGoodness

    Pytanie. W jaki sposób to zmienić?

  • Dialog jest kwintesencją tego wpisu :)

  • Ada

    Czasem tego czegoś nie da się od razu zmienić ale od razu można zdać sobie sprawę ze jest problem… fakt jest taki ze sami nie damy sobie rady… chociaż z drugiej strony często boimy się bycia uzależnionymi od innych a i tak jesteśmy i wtedy to jest problem….

  • I zwykle okazuje się, że to właśnie dopiero na dnie człowiek jest w stanie zrozumieć, że już czas zająć się czymś na poważnie.

  • W21

    Odnalazłam się w tym. A doszukiwałam się u siebie jakichś zaburzeń. Nawet znalazłam filmik na yt o depresji który pasował do mojego zachowania i uczuć. A tutaj takie nowe spojrzenie na sytuację… Jestem taką osobą która chce sobie poradzić sama ze sobą i jak dotąd zmiany są (owszem są minimalnie na lepsze) ale też wiele nowych problemów i bezsens życia. Może terapeuta jednak będzie lepszym lekarzem niż ja.