PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Zanim pomyślisz, że już Cię nie kocha

O kobietach, które kochają za bardzo. Kiedy mężczyzna nie odbiera telefonu, ona zwykle uznaje, że pewnie mu na niej nie zależy. Dlatego w pierwszej kolejności nie pomyśli raczej – może wyciszył, wrzucił gdzieś do plecaka i najzwyczajniej w świecie nie wie, że dzwonię.  A nawet jeśli prawdą jest, że ją ignoruje, czy mimo to w głowie nie powinno pojawić się najpierw to drugie przypuszczenie?
kocham za bardzo

Dlaczego tak łatwo popadamy w osądzanie zamiast dopuścić możliwość błędnej interpretacji sytuacji?

Dlaczego jeśli mężczyzna zostaje dłużej w pracy, to nie ze względu na nawał zleceń, ale z powodu domniemanego flirtu z koleżanką? I dlaczego jeśli w środku nocy chodzi po plaży z jakąś dziewczyną, to na pewno swojej już nie kocha?

Być może w którejś z wymienionych sytuacji wybrałabyś pierwsze uzasadnienie, ale pewnie częściej i łatwiej przychodzi Ci jednak pomyśleć to drugie… A jeśli tak, to oznacza, że zwykle stawiasz siebie na przegranej pozycji. Oskarżasz partnera w myślach, a nad sobą zaczynasz się użalać.

Ja też się na tym złapałam

To nie jest rozsądne myślenie. Nauczyliśmy się nieufności. Albo poprzez głębokie doświadczenie braku przewidywalności i/lub utraty zaufania w stosunku do najbliższej osoby (zwykle obiektu przywiązania), albo wpojono nam w słownym i pozasłownym przekazie, że świat jest zły i nikomu nie można do końca ufać. 

W dodatku większość z nas już na etapie dzieciństwa odcina wiele emocji z tym związanych, co powoduje, że wprawdzie czają się one gdzieś „pod powierzchnią”, ale mamy mały do nich dostęp, a utrzymywanie ich tam kosztuje nas strasznie dużo energii.

Na co dzień jesteśmy czujni, baczni, nigdy nie możemy się zupełnie rozluźnić. Trwamy w stałym napięciu, a co za tym idzie zmęczeniu. Nierzadko dochodzą do tego dolegliwości psychosomatyczne np. ból głowy, brzucha, niestrawność, wysokie ciśnienie, zdrętwienie, napięcie mięśni.

Z pewnością część z nas obserwowała to w swoim życiu, choć pewnie każdy inne swoje emocje utrzymuje „za kurtyną”.

Pamiętam sytuację, która uświadomiła mi to dobitnie

Spędzałam właśnie babski wieczór z Magdą. Jej narzeczony – Karol – był razem z ludźmi z pracy na krótkim wyjeździe integracyjnym za granicą. On i ona bardzo zakochani, więc pozostawali w codziennym kontakcie telefonicznym. Tego wieczoru oczywiście również. Magda cały czas z telefonem w dłoni. Ciągle do siebie pisali, a przed snem mieli się zdzwonić.

Zbliżała się już północ, a Karol nie odpowiadał na SMS. W końcu Magda zadzwoniła do niego. Odebrał, po czym szybko zrelacjonował, że razem z koleżanką krążą po plaży i nie może teraz rozmawiać.

– Ciemno tu, bo odeszliśmy kawałek od imprezy. Musimy się rozejrzeć.

– Aha.

Karol rozłącza się. Magda kładzie telefon na stoliku. Opowiada mi, co się stało i wybiega z płaczem na dwór.

Nie miałam pojęcia, co robić. Sytuacja rzeczywiście jakaś podejrzana. Wybiec za nią? Pocieszać ją?
Siedzę na łóżku i myślę. Jednocześnie czuję pojawiające się napięcie w górnej części karku.

No nieźle… Karol spaceruje po plaży w środku nocy z jakąś „koleżanką”. Aż nie dowierzam, że okazał się tak nieuczciwym facetem. Zdradzającym swoją dziewczynę. Zamiast rozmowy z nią wybierającym nocne zabawy „integracyjne”…

W końcu Magda wraca wypłakana i trochę uspokojona. Opowiada jak fatalnie się czuje.

Siedzimy jeszcze chwilę.
Dzwoni telefon. Karol.

– Już mogę pogadać. Szymon przesadził z alkoholem i zgubił się na plaży, dlatego musieliśmy go szukać. Ale znalazł się… A Ty co robisz, moja rybeńko? Kocham i tęsknię.

Uff. Uff.
Jeszcze raz uff.
Magda (znaczy się rybeńka) już spokojna i uśmiechnięta. Gadają i gadają. A ja czuję jak z moich pleców odpływa ból i napięcie. Tak z minuty na minutę. Ulga.

Dopiero w tym momencie wszystko do mnie dotarło i mogłam obejrzeć sytuację z boku. Zastanawiające jest tylko, jak łatwo, szybko i bezkrytycznie przejęłam wersję myślenia Magdy. W dodatku strasznie mnie to spięło. Początkowe niedowierzanie wynikało chyba z zaskoczenia. Natomiast nawet przez sekundę nie podałam swoich (błędnych) przypuszczeń w wątpliwość.

W sytuacji pełnej emocji trudno o opanowanie

Spróbujmy wrócić myślami na plażę. Kiedy już znamy sytuację, potrafimy działać w sposób rozsądny, opanowany. Moglibyśmy długo doradzać, jak Magda powinna się wtedy zachować. Ale niech tylko znowu okaże się, że Karol nie odbiera albo co gorsza odrzuca rozmowę, znowu główną rolę będą grały emocje. Przede wszystkim wynikające z poczucia zagrożenia.

Wiele dziewczyn (zwłaszcza w silnym zdenerwowaniu) podchodzi do sprawy kategorycznie – jestem jego kobietą, więc nie powinien mieć ważniejszych spraw ode mnie. Nic nie może przesłaniać mu kontaktu ze mną. Jeśli kocha, powinien rzucić wszystko i odebrać telefon, przyjechać, rozmawiać, poświęcić się, lecieć za mną w kosmos.

Ok, jeśli jest draniem, to dziewczyna ma rację. Nikt nie chciałby być tak traktowany. Wtedy stawiamy granicę.

A co jeśli jej partner (tak jak Karol) nie jest draniem? Jeśli nie jest, to nie należy traktować go, jakby nim był. Bo albo się nim stanie, albo nie będzie miał już siły cały czas udowadniać, że kocha.

I wtedy to ona – kochająca za bardzo, czuwająca, wierna, oddana, taka cudowna, zatroskana kobieta, jest osobą, która niszczy relację. Nie on, który spaceruje w środku nocy po plaży z koleżanką.

Taki paradoks.

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl