PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Więźniowie konsekwencji

Konsekwencja jest postawą właściwą i mile widzianą, ale nie powinniśmy promować jej bezmyślnie. W wielu życiowych sytuacjach naprawdę nie służy człowiekowi. Czym innym jest bowiem odpowiedzialność, którą z konsekwencją łączymy, a czym innym sztywność myślenia albo zamykanie sobie drogi i drążenie tunelu w ślepej uliczce zamiast odwrócić się na pięcie i po prostu z niej wyjść.
więźniowie konsekwencji

Kiedy płacisz zbyt wysoką cenę

Konsekwencja sama w sobie jest „dobra”. Stała się wręcz cechą pożądaną. Mówi się dziś o konsekwencji w działaniu, konsekwencji w wychowywaniu dzieci, itd. Nakładają się na to przekazy społeczne dotyczące potrzeby spójnego działania, ciągłości, kontynuacji, wytrwałości.

Rzadko zdarza się, aby ktokolwiek z nas, niezadowolony z jakiejś sytuacji, odwrócił się na pięcie i postanowił udać się w zupełnie innym kierunku. Chcemy być konsekwentni. Wydaje nam się, że robiąc coś przez długi czas, nie można tego w jednej chwili porzucić, zostawić.

 

Przeczytaj koniecznie: Kiedy człowiek sam sobie przeszkadza

 

Dlatego kiedy nachodzi nas taka myśl, zaczynamy ją tłumić, wypierać i jej zaprzeczać, aby tylko nadal iść dotychczasową drogą. Drogą, która dla obserwatorów być może jest nawet drogą marzeń, ale dla tej konkretnej osoby – drogą niespełnienia. I oby tylko niespełnienia. Czasem jest też niestety drogą krzywdy i cierpienia.

Tak bywa z „martwym” od lat związkiem. Tak jest z wyczerpującą fizycznie lub psychicznie pracą. Tak jest z raz podjętym zobowiązaniem, które realizujemy stale, choć już bez wewnętrznej zgody, wbrew sobie. Tak jest ze wszystkim, względem czego mamy poczucie źle pojętego obowiązku czy konsekwencji.

Za bardzo interesuje nas, co pomyślą ludzie, co powie rodzina? Czy się ośmieszymy? Czy okażemy się osobami przegranymi? Kogo rozczarujemy? Natomiast o dziwo w dużo mniejszym stopniu kierujemy się własnymi potrzebami.  Zwłaszcza jeśli zaskakują one nawet nas samych.

Tymczasem nie po każdym A następuje B. Nie każdy wykonuje zawód zgodny z kierunkiem studiów, nie każdy pozostaje ze swoim partnerem do grobowej deski. Nie wszystko, czego kiedyś byliśmy pewni, po latach jest tak samo oczywiste. I nie wszystko musi nam się w życiu udać. Ale niektóre lekcje trzeba potraktować jak błogosławieństwo i umieć wyciągnąć z nich wnioski.

Masz prawo zmienić zdanie. Masz prawo się pomylić. Bywa, że upragniona konsekwencja nie jest warta ceny, jaką trzeba za nią zapłacić. 

Co znaczy wziąć odpowiedzialność?

Czasem oznacza to słowność, determinację i trwanie w raz podjętej decyzji (na którą mamy wewnętrzną zgodę), a innym razem coś zupełnie odwrotnego – porzucenie aktualnej drogi, zmianę zdania, odwrót. Co wymaga nie mniejszej determinacji i siły psychicznej. Czy kobieta rozstająca się z mężem z powodu agresji w ich związku, ucieka od odpowiedzialności za wspólne życie „na dobre i złe”, czy właśnie się nią wykazuje?

Zawsze w zgodzie ze sobą

Niektórzy z nas noszą na sobie ciężar konsekwencji źle pojętej, bezmyślnej, ślepej. A co gorsza, podobne podejście do życia przekazują swoim dzieciom. Tymczasem nie istnieje przecież jedno najlepsze rozwiązanie. Każdy przypadek jest inny, każdą sytuację można rozpatrywać indywidualnie. Należy uczyć postępowania zgodnie z własnym myśleniem, uczuciami i sumieniem, a nie na podstawie społecznych reguł czy powinności, które jak wiemy, nie są formą rozwiązania problemu, a najczęściej jedynie go pogłębiają. Konsekwencja nie zawsze jest cnotą.

Naprawdę nie każde piwo, którego się nawarzyło, trzeba wypić, i nie po każdym A, musi paść B. Czasem nawet nie powinno. Wówczas nie jest to żadna ucieczka od odpowiedzialności. Raczej przejaw odwagi i siły, której można tylko pogratulować. 

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl