PORADY ZWIĄZKOWE - POMOC PSYCHOLOGICZNA - ARTYKUŁY I FELIETONY NIE TYLKO O RELACJACH

Prawdziwy związek zaczyna się po wyjściu z łóżka

Seks na pierwszej randce lub na wczesnym etapie związku zdecydowanie ma wpływ na dalszy rozwój relacji. Wprawdzie „łóżkowy pośpiech” ma sporo minusów, ale ma też jeden duży plus.

seks na pierwszej randce

Na początek ustalmy jedno – seksualność to dla zdecydowanej większości z nas ogromnie ważna sfera związku. I bardzo chętnie realizujemy się w jej obrębie. Z drugiej jednak strony, wiele mówi się o tym, że współżycie na początku znajomości nie jest za dobrym pomysłem. Wiadomo, że jest to sprawa osobista każdego z nas, ale raczej nie zaleca się pospiesznego wskakiwania do łóżka z nowo poznaną osobą tylko dlatego, że pojawiła się między dwojgiem „chemia”. Zwłaszcza w dobie, kiedy „wszyscy ze wszystkimi” sypiają, roznosząc milion odmian HPV, i żeby tylko to. Sama nie polecam takiego sypiania również z wielu innych, mniej medycznych względów. I o tym teraz kilka słów.

Nie każdy seks kończy się związkiem, nie każdy związek zaczyna się seksem

Zacznijmy od chyba największego (zaraz po zdrowotnym) zagrożenia, wynikającego ze zbyt szybkiego nawiązania kontaktu seksualnego. Otóż niektóre osoby potrzebują być spójne (ogólnie cecha raczej pożądana, tutaj bywa zgubna), dlatego na siłę próbują związku z osobą, której pozwoliły wejść do łóżka. Same przed sobą nie akceptują rozdzielania seksualności i związku. Mówiąc A, czują się w obowiązku powiedzieć B. Tylko że nie zawsze i nie z każdym udaje się zbudować głęboką trwałą relację. Niezależnie od determinacji. To temat na dłuższy artykuł. W każdym razie wszyscy, którzy wiedzą o sobie, że mają takie nastawienie, taką tendencję, mogą bardziej roztropnie rozważać decyzję o intymnych zbliżeniach z nowo poznaną osobą.

Przeczytaj koniecznie: Więźniowie konsekwencji

za szybko do łóżka

Seks, seks i po seksie

Powyżej wymieniłam dwa zagrożenia, dwie obawy (zdrowotna i związana z nastawieniem), które w gabinecie padają najczęściej. Jednak jest jeszcze druga strona medalu. Wybaczcie ironię, ale istnieje pewien argument, który pozwala mi docenić korzyść wynikającą z „pospiesznego seksu” na wczesnym etapie znajomości. Stanowi to nawet pewnego rodzaju „test”.

 

Wpis godny polecenia: Zaczęło się od seksu. Czy coś z tego będzie?

 

Z jednej strony, nawet jeśli para dobrze rokuje (a może właśnie tym bardziej wtedy), dosyć ryzykowne wydaje się iść do łóżka zanim każda ze stron dobrze się pozna i mocno zakocha, a z drugiej strony, jeśli pójdziemy szybko do łóżka, fakt ten jeszcze szybciej zweryfikuje nasz związek, bo łóżko zaniża notowania. Nie dlatego, że okazuje się kto, jakim jest kochankiem. Zupełnie nie o to chodzi. Więc o co?

Najzwyczajniej w świecie – kiedy napięcie spada, zaczynasz potrzebować czegoś innego. Po seksie pojawia się myśl, co zjeść, gdzie razem iść, o czym porozmawiać? A niektórzy w tym momencie nie mają pomysłu ani na jedno, ani na drugie, ani tym bardziej na trzecie.

I koniec „związku”.

Jakiś czas fascynujemy się sobą, nie możemy doczekać się intymnego zbliżenia, zupełnie nie zdając sobie sprawy, że środek ciężkości leży gdzie indziej. Takim osobom stan zauroczenia oraz „czas napięcia i oczekiwania” przesłania wszystko inne, dlatego szybka konfrontacja i znalezienie się w nowych okolicznościach spadku tych największych emocji może akurat pomóc na nowo, trzeźwo spojrzeć na sytuację.

Przy okazji wyłaniają się podstawowe składniki dobrej relacji: trzeba coś jeść, czymś się wspólnie interesować i umieć jeszcze o tym pogadać. Nawet gdyby miało się to wszystko odbyć w sypialni. Oby tylko się odbyło.

To tak na dobry start.

 


Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go znajomym. A jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach, zapisz się do NEWSLETTERA.

 


Zenbox.pl
  • May

    Ja z moim obecnym partnerem wylądowałam w łóżku… 3 dnia związku. To było dość spontaniczne :) I cóż, za 3 miesiące mamy drugą rocznicę, jesteśmy po wieeelu perypetiach, kilka razy chcieliśmy się rozstawać ale zawsze się zatrzymywaliśmy (nie, nie na siłę, rozmową) i mimo wszystko cały czas chcemy budować razem przyszłość. Według mnie, jeśli partnerzy nie potrafią się porozumieć w sferze seksualnej, będą mieli z tym problem także w codziennym życiu. Nie mówię tutaj o jakichś niedopasowaniach, ale o umiejętności rozmowy, reagowaniu na potrzeby drugiej osoby i otwartości. Nie umiałabym spędzić życia z osobą, która nie akceptuje mnie nagiej, bez ubrań, ponieważ prawdopodobnie będzie miała problem z zaakceptowaniem mojej duszy – rozebrać się łatwo, a otworzyć przed kimś zdecydowanie trudniej.

  • Asia

    A ja wreszcie zrozumiałam dlaczego usiłowałam (dokładnie – na siłę, wbrew wszystkim racjonalnym przeslankom, mimo „zaniżonych notowań”) stworzyć związek z kimś, kto się kompletnie do tego nie nadawał… Dziękuję Ci za ten wpis :-*