Każde miasto jest tak samo piękne i tak samo brzydkie. Warszawa jest kobietą – jak się zakochasz i tak stracisz głowę.
Brzydkie kobiety czasem bardziej uderzają do głowy niż ładne, gdy się podchodzi do nich zbyt blisko (Witold Gombrowicz).
W niedzielę wyszłam fotografować „Warszawiaków”. A że Soniaczka mam od niedawna i do tej pory robiłam nim tylko foty w lustrze, więc może bezpieczniej będzie nazywać moje fotografowanie pstrykaniem.
Nie mam też ambicji na dobre zdjęcia. Wmówię Wam, że to sztuka.
Przecież im bardziej coś brzydkie, tym bardziej nią jest.
Warszawa na wyjściowo


| Nieostre zdjęcia – nie kasujcie ich. One też mają uczucia :) |





| ..musi być. |

| Zawsze mnie zastanawia, jak się tam mieszka.. |


| Czy tylko ja mam słabość do takich uliczek? |

| Jarmark. Tu można nabyć góralskie kapcie bez wyjeżdżania w góry ;) |

| Warszawski smog nie przesłania księżyca. Spokojnie… |




| ..i wracamy.. |

| Achhh.. jest i nasz stadion. Stadion i jego przygody. |

| Krakowskie Przedmieście 46/48 |

| ©Marzena Li |
Polecam spacery w towarzystwie (zwłaszcza, jeśli wybierasz się na kocie łby w szpilkach) ;)))
Następnym razem będą stare podwórka, syf, szarość i slamsy. Czyli Warszawa zmęczona, potargana, bez makijażu i Photoshopa. Prawdziwa, brzydka, pociągająca. Taka, jaką lubicie.
PS Warszawa i kobieta – co je łączy? :)
















